Szarość życia, smutek i bezcelowość, czyli nowy Nesser w najlepszej formie

Zywi i umarli w WinsfordTak, jak bardzo mi się podobały powieści inspektorem Barbarottim, tak przy starszym bohaterze pana Nessera – Van Veeterenie – bawię się raczej średnio. Od dawna mam wszystkie tomy, ale przeczytałem zaledwie połowę, to nie jest ten sam poziom lektury. Jednak gdy w sprzedaży pojawiła się kolejna powieść tego twórcy, datowana na niedawno, nowa, optymistycznie pomyślałem, że jest szansa na poziom znany z książek o Barbarottim. Spieszę uprzejmie donieść, że tok rozumowania był prawidłowy – Żywi i umarli w Winsford to rzecz tak dobra, jak Drugie życia pana Roosa czy Człowiek bez psa. Czytaj dalej Szarość życia, smutek i bezcelowość, czyli nowy Nesser w najlepszej formie

Pierwsze spotkanie z komisarzem Montalbano

Ksztalt wodyPierwszy tom cyklu o komisarzu Montalbano to lektura zadziwiająco krótka, ale niezwykle intensywna. Książka w zasadzie czyta się sama; autor posiada umiejętność takiego przedstawiania sytuacji, że czytelnik ani się obejrzy, a czytnik już mu wskazuje 35% lektury zaliczonej. Z jednej strony mamy do czynienia ze ścianami tekstu, z drugiej z bardzo krótkimi fragmentami, najczęściej dialogów, nawet nie przedstawiających rozmówców – a mimo to czytelnik doskonale się w tekście i rozmowach orientuje. Czytaj dalej Pierwsze spotkanie z komisarzem Montalbano

Raczej pean pochwalny niż biografia, ale ma swoje momenty

Zyc znaczy umrzecTo druga, po biografii Slayera książka tego autora, która trafiła w moje ręce. I znowu jedno widać od razu – facet naprawdę lubi ten rodzaj muzyki i bardzo, ale to bardzo chce o nim opowiadać. Nie znaczy to jednak, że jest w tym dobry, niestety.

Jest to biografia, która przez ani moment nie stara się nawet udawać obiektywnej. Nie mam z tym problemu, jeżeli autor był (jest) totalnym fanem Burtona, jest oczywistym, że całość będzie napisana maksymalnie subiektywnie. Gorzej, że autor nie tylko jest fanem, ale zdaje się być wręcz fanatykiem, i takie stawianie na piedestale zmarłego tragicznie przed laty muzyka może bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Bo o ile trudno dyskutować z rolą Burtona w Metallice, tak podjęcie się analizy co zrobiłby dalej muzyk, gdyby żył i jak potoczyła by się historia zespołu to lektura nawet nie żenująca, co wręcz tragiczna. A autor bez wahania przedstawia przeróżne scenariusze, które według niego miały by miejsce. No kurde, ręce opadają. Czytaj dalej Raczej pean pochwalny niż biografia, ale ma swoje momenty

Temat godny szacunku, ale wykonanie dalekie od ideału, czyli o „Czarnych skrzydłach” słów parę

Czarne skrzydlaPoprawność polityczna skłania do przedstawienia Czarnych skrzydeł w samych superlatywach. Nie można inaczej mówić o książce przedstawiającej losy niewolników w Stanach Zjednoczonych, nie wypada! Jest to jednak powieść wcale nieokreślona jako “dla dzieci”, stąd czytelnik spodziewa się po niej czegoś więcej, niż tylko powielenia starego jak świat schematu: my, dobrzy, uczciwi walczymy z tymi złymi, nieuczciwymi, i gdy poniesiemy już odpowiednio imponujące ofiary, to na pewno zwyciężymy. Jednak trudno to “coś więcej” znaleźć, książka od początku do samego końca jest niestety czarno-białym przedstawieniem sytuacji, która czarno-biała wydawać się może jedynie najmłodszym i tylko największym idealistom. Czytaj dalej Temat godny szacunku, ale wykonanie dalekie od ideału, czyli o „Czarnych skrzydłach” słów parę

Piąte spotkanie z Sebastianem Bergmanem – i wreszcie bardziej, niż udane!

Oblany testTo już piąte spotkanie ze szwedzkimi policjantami z Wydziału Zabójstw i średnio przyjemnym w kontakcie psychologiem, Sebastianem Bergmanem. I zarazem drugie – od czasu udanego debiutu, Ciemnych sekretów – naprawdę udane. Aż wierzyć się nie chce, ale po trzech bardzo średnich odcinkach, bardziej przypominających telenowelę niż porządne kryminały, otrzymaliśmy powieść nie tylko przedstawiającą doskonały temat główny, ale też sprawnie zamykającą wiele wątków, które od dawna o zamknięcie się prosiły. Czytaj dalej Piąte spotkanie z Sebastianem Bergmanem – i wreszcie bardziej, niż udane!

„Niewinność” Deana Koontza, czyli bardzo mocne rozczarowanie

Niewinnosc„Niewinność” to jedno wielkie nieporozumienie, a nawet rozczarowanie. Wiadomo, że nie można się spodziewać bóg wie jakich doznań po tego typu literaturze, ale akurat Dean Koontz potrafi opisać grozę i niesamowitość dobrze, z klimatem, nawet jeśli fabuła jest klasycznym horrorowym stekiem bzdur. Tym razem jednak autor nie trafił; być może miał zbyt duże chęci, zbyt wielkie założenia – bo powieść tak właśnie wygląda, jakby miała prowadzić do czegoś naprawdę mocnego – ale sił nie starczyło na wykonanie. Końcówka książki to naprawdę słaba konstrukcja, taki niewypał po wspaniale zapowiadającym się fajerwerku. Czytaj dalej „Niewinność” Deana Koontza, czyli bardzo mocne rozczarowanie

Jasnowidzenie, poltergeisty, wizje – czyli thriller według D. Koontza

WizjaW posłowiu do Wizji Koontz z rozbrajającą szczerością stwierdza, że gdyby stale pisał takie powieści, nigdy nie trafiłby na listy bestsellerów. Ale jednocześnie decyduje się książkę wznowić, bo mimo wszystko uważa ją za rzecz sympatyczną, czytaj: rozrywkę odrobinę mroczną. I jest to doskonałe podsumowanie tej pozycji, faktycznie stworzonej raczej do zabijania czasu w poczekalni u dentysty, albo lektury podczas podróży pociągiem, która z nóg nie zwali, ale wydaje mi się, że ogromna większość czytelników nie tylko dotrwa do końca, ale wręcz będzie ciekawa czy naprawdę mordercą jest ten, o kim myślę? Czytaj dalej Jasnowidzenie, poltergeisty, wizje – czyli thriller według D. Koontza

Bardzo nietypowa kontynuacja, czyli ponownie o von Beckach

Pietno von BeckowDrugi tom historii o von Beckach okazuje się być czymś zupełnie innym od Dziedzictwa von Becków. To już nie jest powieść obyczajowa, rodzinna saga z elementami romansu. Motywy historyczne znane nam z tomu pierwszego zostały rozbudowane tak, że otrzymaliśmy powieść sensacyjną, z zagadką sięgającą czasów drugiej wojny światowej, rozgrywaną nie tylko przez postaci nam znane, ale i nowe, także z wojskowych wywiadów. Książka jest o wiele bardziej dynamiczna, i choć dotyczy znanych nam postaci, autorka postarała się, by nie niszczyć naszych wrażeń z lektury tomu poprzedniego, bądź co bądź zupełnie innego typu literatury. Czytaj dalej Bardzo nietypowa kontynuacja, czyli ponownie o von Beckach

Porządna saga rodzinna, czyli o „Dziedzictwie von Becków” Joanny Jax

Dziedzictwo von BeckowNa samym wstępie od razu się przyznam, że tego typu powieści są właśnie dla takich, jak ja. Bardzo lubię rodzinne sagi, rozgrywane na przestrzeni wielu lat, w których ludzkie losy oglądamy na tle historii. Stąd już na starcie byłem mocno pozytywnie nastawiony na powieść Joanny Jax, i z pewnością znajdzie to swoje odbicie w mojej opinii o powieści Dziedzictwo von Becków. Czytaj dalej Porządna saga rodzinna, czyli o „Dziedzictwie von Becków” Joanny Jax

Słów kilka o „W sieci umysłów” Jamesa Dashnera

W sieci umyslowNiby mamy tu wirtualną rzeczywistość, światy wykreowane sztucznie, graczy – pachnie przyjemnie cyberpunkiem. Ale po prawdzie od niemalże pierwszych stron lektury W sieci umysłów znacznie bardziej kojarzy się z typową, klasyczną powieścią z gatunku fantasy, gdzie wirtualna rzeczywistość jest niczym wymyślony bajkowy świat, zamieszkują ją potwory, z którymi należy walczyć, a nawet ma swojego Złego, którego dzielni śmiałkowie muszą pokonać. Czytaj dalej Słów kilka o „W sieci umysłów” Jamesa Dashnera