„Niewinność” Deana Koontza, czyli bardzo mocne rozczarowanie

Niewinnosc„Niewinność” to jedno wielkie nieporozumienie, a nawet rozczarowanie. Wiadomo, że nie można się spodziewać bóg wie jakich doznań po tego typu literaturze, ale akurat Dean Koontz potrafi opisać grozę i niesamowitość dobrze, z klimatem, nawet jeśli fabuła jest klasycznym horrorowym stekiem bzdur. Tym razem jednak autor nie trafił; być może miał zbyt duże chęci, zbyt wielkie założenia – bo powieść tak właśnie wygląda, jakby miała prowadzić do czegoś naprawdę mocnego – ale sił nie starczyło na wykonanie. Końcówka książki to naprawdę słaba konstrukcja, taki niewypał po wspaniale zapowiadającym się fajerwerku. Czytaj dalej „Niewinność” Deana Koontza, czyli bardzo mocne rozczarowanie

Jasnowidzenie, poltergeisty, wizje – czyli thriller według D. Koontza

WizjaW posłowiu do Wizji Koontz z rozbrajającą szczerością stwierdza, że gdyby stale pisał takie powieści, nigdy nie trafiłby na listy bestsellerów. Ale jednocześnie decyduje się książkę wznowić, bo mimo wszystko uważa ją za rzecz sympatyczną, czytaj: rozrywkę odrobinę mroczną. I jest to doskonałe podsumowanie tej pozycji, faktycznie stworzonej raczej do zabijania czasu w poczekalni u dentysty, albo lektury podczas podróży pociągiem, która z nóg nie zwali, ale wydaje mi się, że ogromna większość czytelników nie tylko dotrwa do końca, ale wręcz będzie ciekawa czy naprawdę mordercą jest ten, o kim myślę? Czytaj dalej Jasnowidzenie, poltergeisty, wizje – czyli thriller według D. Koontza

Bardzo nietypowa kontynuacja, czyli ponownie o von Beckach

Pietno von BeckowDrugi tom historii o von Beckach okazuje się być czymś zupełnie innym od Dziedzictwa von Becków. To już nie jest powieść obyczajowa, rodzinna saga z elementami romansu. Motywy historyczne znane nam z tomu pierwszego zostały rozbudowane tak, że otrzymaliśmy powieść sensacyjną, z zagadką sięgającą czasów drugiej wojny światowej, rozgrywaną nie tylko przez postaci nam znane, ale i nowe, także z wojskowych wywiadów. Książka jest o wiele bardziej dynamiczna, i choć dotyczy znanych nam postaci, autorka postarała się, by nie niszczyć naszych wrażeń z lektury tomu poprzedniego, bądź co bądź zupełnie innego typu literatury. Czytaj dalej Bardzo nietypowa kontynuacja, czyli ponownie o von Beckach

Porządna saga rodzinna, czyli o „Dziedzictwie von Becków” Joanny Jax

Dziedzictwo von BeckowNa samym wstępie od razu się przyznam, że tego typu powieści są właśnie dla takich, jak ja. Bardzo lubię rodzinne sagi, rozgrywane na przestrzeni wielu lat, w których ludzkie losy oglądamy na tle historii. Stąd już na starcie byłem mocno pozytywnie nastawiony na powieść Joanny Jax, i z pewnością znajdzie to swoje odbicie w mojej opinii o powieści Dziedzictwo von Becków. Czytaj dalej Porządna saga rodzinna, czyli o „Dziedzictwie von Becków” Joanny Jax

Słów kilka o „W sieci umysłów” Jamesa Dashnera

W sieci umyslowNiby mamy tu wirtualną rzeczywistość, światy wykreowane sztucznie, graczy – pachnie przyjemnie cyberpunkiem. Ale po prawdzie od niemalże pierwszych stron lektury W sieci umysłów znacznie bardziej kojarzy się z typową, klasyczną powieścią z gatunku fantasy, gdzie wirtualna rzeczywistość jest niczym wymyślony bajkowy świat, zamieszkują ją potwory, z którymi należy walczyć, a nawet ma swojego Złego, którego dzielni śmiałkowie muszą pokonać. Czytaj dalej Słów kilka o „W sieci umysłów” Jamesa Dashnera

Tylko dla największych fanów fantasy

zasrana_ksiezniczkaCały nowy pakiet Bookrage kupiłem z powodu nazwiska Sebastiana Uznańskiego. Na zawsze będę pamiętał jego Herrenvolk oraz co najmniej kilka opowiadań pokazujących talent tego twórcy. Kupując, jakoś przegapiłem tytuł akcji: fantastyczne premiery. No, nie przegapiłem, tylko dopiero po rozpoczęciu lektury dotarło do mnie, że będzie to fantasy, takie z zamkami i księżniczkami. No, ale akurat ten pisarz na pewno wie, jak z prostego fantasy zrobić coś fajnego! Czytaj dalej Tylko dla największych fanów fantasy

Tylko dla najtwardszych, czyli o „Krwi Helsinek” J. Thompsona

Krew helsinekPierwsza powieść Jamesa Thompsona o fińskim policjancie Kari Vaara była mniej więcej typowa, klasyczna, z dość realistyczną zbrodnią i bohaterami, którzy faktycznie mogą istnieć, byli rzeczywiści. Jednak potem autor zaczął odjeżdżać w stronę totalnej fikcji, w ciągu chwili robiąc ze zwykłego policjanta postać, o rolę której spokojnie starać mógłby się Stallone, Schwarzenegger czy inni gwiazdor kina akcji lat 80. Biel Helsinek to była rzecz pisana jakby na zamówienie, którego celem było zrobienie z realizmu pośmiewiska, a tom czwarty – Krew Helsinek – to dowód, że owo zamówienie przyniosło efekt i autor dostał kolejne. Czytaj dalej Tylko dla najtwardszych, czyli o „Krwi Helsinek” J. Thompsona

Dodatek, bez którego nie można nazwać „Dzikiego Gonu” ukończonym

sercaps4Prawdę mówiąc od momentu premiery Dzikiego Gonu w maju 2015 roku ciągle w grę gram. Jasne, że z przerwami, i nie bezustannie. Jednak do maja roku 2016 zdążyłem ukończyć tytuł razy trzy, bawiąc się wyborami, zmieniając partnerki, ale bez większych zmian zakończenia gry – ot mój Geralt w pewnych momentach po prostu ma takie same zasady. A jednak nie zakupiłem dodatku Serca z kamienia po premierze, czekałem ten rok, by do nowych, nieznanych mi przygód Białego Wilka zasiąść nie na godzin dziesięć, ale więcej. Czekałem zatem na drugie rozszerzenie i teraz znowu gram hurtowo, po cztery-pięć godzin na dobę. Opuszczenie zabawy po samych Sercach… byłoby zbyt okrutne. Czytaj dalej Dodatek, bez którego nie można nazwać „Dzikiego Gonu” ukończonym

Myślałem, że Charlotte Link jest świetna w te klocki. Ale to było „Złudzenie”

ZludzenieWrażenia płynące ze “Złudzenia” są bardzo nieprzyjemne. W pierwszej chwili jest dość niewiarogodne, jak pisarka odpowiedzialna za tak dobre powieści jak “Ciernista róża” oraz “Dom sióstr” potrafiła napisać coś nie dość, że tak banalnie prostego, to jeszcze zepsuć tak wiele w tej już słabej opowieści.

“Złudzenie” to kryminał z elementami thrillera, w którym trudno wskazać co jest najsłabszym elementem. Zbyt duża ilość postaci, potem porzuconych i wydobytych przy końcówce tylko po to, by jakoś usprawiedliwić ich istnienie? A może jednak potwornie kiepska kreacja mordercy, plus uświadomienie czytelnika co do jego tożsamości w połowie książki? Słowo daję: gdy autorka przyznała, że mordercą jest postać, którą czytelnik i tak podejrzewa, głęboko wierzyłem, że na końcu czeka nas ogromna niespodzianka. Ci wszyscy bohaterowie przecież MUSZĄ w jakiś logiczny, interesujący sposób złączyć swoje losy, a kwestia morderstw NA PEWNO będzie o wiele bardziej ekscytująca, niż dowiadujemy się w połowie powieści. Czytaj dalej Myślałem, że Charlotte Link jest świetna w te klocki. Ale to było „Złudzenie”

Powrót do Kornwalii, czyli wrażenia z lektury „Demelzy”

DemelzaNiestety dla mnie okazało się, że serial “Poldark” faktycznie pierwszą serię oparł na dwóch tomach cyklu książkowego. Nic w “Demelzie” mnie nie zaskoczyło, całość widziałem w telewizji. Na całe szczęście słowo pisane jest bardziej atrakcyjne od ekranu, więc i tak bawiłem się nieźle. W zasadzie uważam, że “Demelza” jest nie tyle tomem drugim cyklu, co drugą częścią tomu pierwszego. Rozpoczęcie lektury jest płynne i ktoś, kto nie zna “Rossa Poldarka” nie ma po co sięgać po tę pozycję. Czytaj dalej Powrót do Kornwalii, czyli wrażenia z lektury „Demelzy”