Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Jeśli mało Ci serii „Go”, bierz Geostorm, możesz nawet bez płacenia

Geostorm to bardzo udane nawiązanie do znanej serii Go, wykorzystującej bohaterów znanych z cykli Tomb Raider, Hitman czy ostatnio także Deus Ex. Jest to gra logiczna, w której przesuwamy bohatera po z góry zaplanowanych ścieżkach tak, aby dotarł do celu likwidując po drodze wszystko, co przeszkadza. Gra nawet oferuje jako taką fabułę, ot, tyle by wiedzieć po co właściwie bohaterowie wykonują swoje czynności. Mamy do czynienia z czymś na kształt ekologicznej katastrofy na całej Ziemi, wywołanej przejęciem przez „złe siły” sieci satelitów kontrolujących warunki pogodowe.Continue reading →

Legend of the Skyfish, czyli niespodziewanie dobra produkcja

W pierwszej chwili Legend of the Skyfish wydawała mi się mało zachęcająca, głównie ze względu na sterowanie – nie ma nic gorszego, niż narysowane na ekranie przyciski, mające zastąpić fizyczne klawisze. Jest to bowiem gra akcji, w której nie dość, że owymi narysowanymi guzikami trzeba manipulować, to jeszcze spora część zabawy jest zabawą na czas. To nie brzmiało zbyt zachęcająco.

Ale okazuje się, że Crescent Moon Games wie jak przygotować dobrze grę. Mimo, że przystawki telewizyjne z Andoidem (i fizycznym manipulatorem) nie są specjalnie popularne, a pady to wśród użytkowników systemu rzadkość, Legend of the Skyfish obsługę pada wspiera. Rozgrywka od razu staje się bardziej interesująca, gdy wiemy, że sterować postacią będziemy przy pomocy fizycznych przycisków.Continue reading →

No, teraz to już mobilna sekcja Square Enix ma we mnie fana, czyli o Deus Ex Go

Strasznie przyjemnie jest móc chwalić twórców cyklu gier. Ale w tym wypadku nie da się inaczej, bowiem mobilna dywizja Square Enix na pochwały zdecydowanie zasługuje. Od premiery Hitman Go pomysł na logiczną grę na dotykowym ekranie jest sukcesywnie rozwijany, zatem Deus Ex Go wykorzystuje wiele pomysłów z przygód Agenta 47, dodając sporo z Lara Croft Go, ale nie poprzestając na tym. Szacunek u twórców wzrasta kolejny raz, bowiem ostatnia (jak na razie) odsłona cyklu Go znowu dodaje sporo interesujących rzeczy, bardzo umiejętnie wykorzystując świat, z jakiego Jensena znamy.Continue reading →

Oto jak należy robić mobilne wersje znanych hitów, czyli o Lara Croft Go słów kilka

Sukces gry Hitman Go zachęcił producenta do przygotowania kolejnych edycji opartych na podobnym pomyśle, w których tym, co zachęci graczy do zabawy będzie znany bohater. Tak otrzymaliśmy mobilne przygody Larcy Croft i Adama Jensena.

Lara Croft Go choć powiela większość rozgrywki z przygód łysego agenta, to jednak wizualnie prezentuje się o niebo lepiej. Otóż teraz zabawa nie przypomina gry planszowej, na której przesuwają się nieruchome figury. Lara choć porusza się na podobnych, niemal identycznych zasadach, to jednak ładnie się animuje, wspina, biega, skacze i walczy. Istotną zmianą, która mnie tak drażniła w Hitman Go jest fakt, iż nie musimy przesuwać palca bezpośrednio na postaci bohaterki, a jedynie gdzieś na ekranie.Continue reading →

Coś dla fanów gier mobilnych z dawnych, lepszych lat, czyli o Stranger Things: The Game

Lubię powtarzać, że iPhone zabił gry mobilne. Bo nim się pojawił istniał rynek gier J2ME, które choćby nie wiem jak mocno wyśmiewane przez tzw. “prawdziwych graczy” (ja, mhm) faktycznie oferowały specyficzne doznanie, które autentycznie trudno z czymkolwiek porównać. Gry JAVA na telefony komórkowe dziś zwane dla rozróżnienia “dumbfonami” były swego rodzaju stałą, a obserwacja rozwoju technologii oraz twórców w tejże technologii się poruszających potrafiła być równie wciągająca, jak obserwacja największych producentów gier z branży. No co, są różne hobby!Continue reading →

Kontynuacja hitu bardziej, niż udana, czyli o Monument Valley II

Monument Valley nieźle zamieszało rynkiem gier mobilnych, nie tylko ze względu na swój niewątpliwy urok oraz ponadprzeciętną jakość wykonania, ale także dzięki sprawnej reklamie (Frank Underwood z House of Cards też gra w MV). Niedawno doczekaliśmy się drugiej, pełnoprawnej odsłony gry, i po kilku godzinach rozgrywki do mnie dotarło dlaczego tak długo musieliśmy czekać.

Ustwo Games, czyli ludzie stojący za kreacją tytułu, nie pozostawili nas bezczynnie. Nim druga część gry ujrzała światło dzienne otrzymaliśmy darmowy dodatek zatytułowany Ida’s Dream, a następnie już płatne DLC, oferujące sporo dodatkowych chwil z przygodami Idy, o podtytule Forgotten Shores. I prawdę mówiąc ogrywając całość, komplet (definitive edition, hehe) zastosowana tu formuła zaczyna lekko nużyć. Nie wspominając o tym, że w Google Play i AppStore po sukcesie Monument Valley pojawiły się dziesiątki, jak nie setki naśladowców, w tym kilka naprawdę udanych, nie tylko bezczelnie skopiowanych.Continue reading →

Prawie jak „Kane i Abel”, z tym, że w Polsce

Pisałem to już przy okazji “Dziedzictwa von Becków”, napisze ponownie: jestem idealnym czytelnikiem tego typu książek, fanem takich powieści, jednocześnie obyczajowych, ale też historycznych. Jestem wręcz bezbronny, prawie bezkrytyczny. Oto ziemie Polskie pod zaborami, początek XX wieku, obserwujemy narodziny kilkorga postaci, które będą nam towarzyszyły przez raczej dłuższy czas (na tę chwilę jest już pięć tomów cyklu). My wiemy co czeka Polskę, bohaterowie – nie. My wiemy, co będzie w czasie wojny, co będzie po niej, bohaterowie żyją nadzieją i dniem codziennym zupełnie nieświadomi tego, co nadejdzie. Ja nie potrafię się oderwać od tego typu lektury, tym bardziej, że Joanna Jax wie jak prowadzić narrację, co trzeba robić, by czytelnikowi nie dawać czasu na stwierdzenie, że czas już przestać czytać, czas odpocząć.Continue reading →

U Rossa Poldarka i Demelzy wszystko po staremu

Kolejne tomy cyklu o Rossie Poldarku zachowują podobny poziom, oferując interesującą historię o czasach z przełomu wieków XVIII i XIX w Kornwalii. Pisane dość dawno, ponad pół wieku temu, oferują powieść historyczną, w której nie brakuje opisów świata przedstawionego, zwyczajów, sposobu życia, co niektórych czytelników chwilami może nudzić. Na szczęście losy samego Rossa i Demelzy oraz konfliktu z Georgem Warlegganem są na tyle interesujące, by chcieć czytać dalej.

“Czarny księżyc” powstał w 1973 roku, równe dwadzieścia lat po wydaniu poprzedniego tomu cyklu, zatytułowanego “Warleggan”. I podczas lektury zdawało mi się, że tę różnicę widać. Co prawda nieco senne opisy rzeczywistości nie zanikły, ale dialogi są nieco bardziej żwawe, skutecznie utrzymując ciekawość czytelnika. Autor jest także jakby nieco bardziej odważny, kreując na kartach powieści teorię, że to właśnie w latach rewolucji francuskiej zmienił się świat na taki, jaki znamy my. Gdy dawniej istotne było prawo i etyka postępowania, tak dziś ludzkość przejmuje się jedynie prawem, wręcz kreując je bezczelnie dla swoich potrzeb. Etyczny standard postępowania już nie istnieje, dzięki takim Warlegganom właśnie i brakiem chęci wprowadzenia zmian wśród tak zwanych elit.Continue reading →

No jak Rafał Kosik napisze powieść nie dla młodszych, to nie ma… we wsi

Nie dałem rady dotychczas przeczytać żadnej części “Feliksa, Neta i Niki”, ale “dorosłe” powieści Rafała Kosika zaliczyłem wszystkie. “Vertical” – tę wspominam najlepiej, ale od niedawna na równi z “Verticalem” znajduje się “Różaniec”. Autor skumulował tu całkiem sporo elementów, które lubię nawet pojedynczo, a zebrane razem to już zapewniły mi po prostu wspaniałe przeżycie.

“Wyjście z cienia”, “Cylinder van Troffa”, “Cała prawda o planecie Ksi”, a tuż obok “Raport mniejszości”, “Ubik” a nawet “Blade Runner” – kto na brzmienie tych tytułów czuje szybsze bicie serca, ten pewnie “Różaniec” już posiada na półce /w czytniku. Bowiem nowa powieść Rafała Kosika kontynuuje najlepsze tradycje polskiej fantastyki socjologicznej, ale miesza je nieco z Dickowskim gmatwaniem świata przedstawionego i świadomością, że na tym świecie nie da się zrobić resetu i zmiana jest możliwa raczej tylko teoretycznie. Bohater – tak zwany nuzzler – jest jednocześnie detektywem w klimacie noir, cyberpunkową “zakamuflowaną opcją antyrządową”, ale i byłym mężem (ze wszystkimi tego konsekwencjami) i ojcem walczącym o prawo do widywania się z córeczką.Continue reading →

Czym jest gameplay, czyli brednie wyssane z palców przez klawiaturę laptopa wywołane przez “grę”(?) o nazwie Oxenfree

Niby jest oczywistym, że gry są po prostu inną gałęzią tej samej (pop)kultury, w której zawieramy książki, filmy, seriale, komiksy etc. Jednym z elementów, który z gier robi osobny podzbiór powinna być interaktywność udziału w przygodzie, czyli autor, reżyser bądź scenarzysta kreuje świat, ale to od gracza zależy podejmowanie w tymże świecie działań. To my – gracze – jesteśmy tym przysłowiowym pikselem, większym kwadratem strzelającym mniejszymi kwadratami w inne kwadraty.Continue reading →

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.