„Głos z ciemności”. Za to dość donośny.

glos-z-ciemnosciPamiętam w latach 90. przypadkowo stałem się posiadaczem jednego numeru magazynu Brum, jakoś w okolicy wydania katowskiego Szyderczego zwierciadła. Na łamach gazety toczyła się dyskusja pod tytułem: Roman Kostrzewski – demon czy błazen? I powiem szczerze, że z dwojga opcji zawsze kojarzyłem go z tym drugim tytułem. Mimo ogromnej sympatii dla tego człowieka i całego zespołu Kat teksty wokalisty znacznie częściej mnie śmieszyły, niż skłaniały do zastanowienia czy bo ja wiem co tam się robi próbując interpretować poezję. Czytaj dalej „Głos z ciemności”. Za to dość donośny.

A miało być tak fajnie…

systemSystem to książka, która uderza na samym początku, uderza tak mocno, że powoduje u czytelnika niemal euforię. Niestety początkowy cios jest zarazem jedynym, jaki powieść oferuje, i z każdą przewróconą kartką rzecz robi się coraz bardziej pospolita, zwyczajna, pozbawiona fajerwerków a nawet nudna.

Wynika to z faktu, że System początkowo przedstawia się jako powieść o Rosji Radzieckiej, o najgorszych bodajże czasach, końcówka rządów Stalina. Poznajemy bohaterów żyjących w kraju tak bardzo totalitarnym, że czytelnika naprawdę ogarnia przerażenie. Autor ma talent do pokazywania w mocny, brutalny wręcz sposób radzieckiej utopii, gdzie reguły życia w społeczeństwie są dla dzisiejszego człowieka po prostu nie do ogarnięcia. Czytaj dalej A miało być tak fajnie…

Przypadek? Nie sądzę; przypuszczam, że wątpię

przypadek-alicjiW różnych miejscach internetu można wyczytać, jak w jednym zdaniu wymienia się pisarzy takich jak Szczepan Twardoch, Łukasz Orbitowski, Jakub Małecki i Aleksandra Zielińska. Powstaje pytanie, czy w związku z tym pisarka jest tak dobra, jak pozostali? Na pierwszy ogień poszła książka Przypadek Alicji, po której… ani o krok nie jestem bliższy odpowiedzi. Czytaj dalej Przypadek? Nie sądzę; przypuszczam, że wątpię

Najbardziej niedoceniona gra 2016? Oto Homefront: the Revolution

homefront_revolution_00Jakie to szczęście, że słucham growych podcastów! Nigdy w życiu bym się nie dowiedział, że nowy Homefront: Revolution jest być może tytułem w sam raz dla mnie, gdyby nie rozmówcy spotykający się w KrokietKaście, Fantasmagierii czy moim ulubionym Grysławie. Jednak gdy któryś z kolei uczestnik kolejnego spotkania powiedział, że H:R to w zasadzie taki Far Cry, gra trafiła na moją listę zakupów. A teraz, dzień po ujrzeniu napisów końcowych wiem, że był to bardzo dobry zakup, którego ani trochę nie żałuję. Czytaj dalej Najbardziej niedoceniona gra 2016? Oto Homefront: the Revolution

„Gra Geralda” – coś więcej, niż tylko kolejna powieść grozy

gra-geraldaPodobno Netflix zabiera się za kręcenie serialu na podstawie Gry Geralda, nie ma więc innej opcji, jak książkę przeczytać. Dawno już nie widziałem się z Mistrzem, doskonała okazja do ponownego nawiązania kontaktu.

King nieźle atakuje na początku powieści, przedstawiając nam sytuację, która jednocześnie jest tak banalna, typowa i normalna, jak tylko to możliwe, by po chwili do głosu doszedł zwykły pech i wszystko obróciło się o 180 stopni. W takich akcjach autor jest twórcą naprawdę wybitnym, nikt nie uderza tak, jak King. Poznajemy zatem Jessie i jej męża Geralda. Jessie jest przykuta kajdankami do łóżka, Gerald zabiera się do rzeczy – gdy nagle małżonka traci ochotę, i dalej to już jak tocząca się kula śniegowa, jeden ruch, trochę pecha i mamy przed oczami nie tylko katastrofę, co wręcz koszmar. Czytaj dalej „Gra Geralda” – coś więcej, niż tylko kolejna powieść grozy

Niekoniecznie spadek formy, może to tylko eksperyment?

sztywnyNo i stało się – czwarta część serii S.T.A.L.K.E.R. Michała Gołkowskiego, a piąta powieść jego autorstwa w ogóle, jaką miałem okazję czytać, jakością mocno, ale to bardzo mocno ustępuje poprzednikom. Sztywny to nowy bohater, w ogóle nie trzeba znać wcześniejszych historii, ale ja jednak lojalnie ostrzegę: lepiej wpierw sięgnąć po nie, a Sztywniaka zostawić na koniec, bo to nie jest książka, która zachęca do dalszego poznawania autora. Czytaj dalej Niekoniecznie spadek formy, może to tylko eksperyment?

Polski stalker w Zonie, czyli Miszy przygód ciąg dalszy

drugi-brzegDrugi tom opowieści o stalkerze z Polski w ogromnej większości dorównuje jakością części pierwszej. Tym razem mamy do czynienia już nie z opowiadaniami, których czas akcji bywa od siebie mocno odległy. Teraz obserwujemy drogę Miszy na drugi brzeg, w poszukiwaniu źródła jego niepokoju i czegoś na kształt choroby, która męczy bohatera. Lektura jest przyjemna i wciągająca, i tylko zakończenie pozostawia pewien niedosyt, po pierwsze z powodu swego rodzaju banału, jaki oglądamy na ostatnich akapitach, ale też z powodu braku widowiska. Człowiek jednak oczekiwał bóg wie czego, jakichś mocnych argumentów, powodów, przyczyn – ale nic z tych rzeczy. Czytaj dalej Polski stalker w Zonie, czyli Miszy przygód ciąg dalszy

Human Revolution 1.5, czyli nowy Deus Ex: Mankind Divided

deusex-md_00Normalnie nigdy bym nie zrobił zakupu na premierę gry takiej jak te z cyklu Deus Ex. Ale lato było tak nudne pod względem premier, że pragnąc wreszcie czegoś nowego Mankind Divided zakupiłem w wersji Day One. Nakręcałem się, że przecież poprzednik, Human Revolution, który tak po prawdzie był moim pierwszym spotkaniem z cyklem, był naprawdę niezłą produkcją. Zniszczoną konkretnie walkami z bossami, ale jednak zabawa była udana. A producent od momentu ogłoszenia nowego epizodu obiecywał, że tym razem z bossami będzie lepiej. Radośnie więc usiadłem 23 sierpnia do zabawy. Czytaj dalej Human Revolution 1.5, czyli nowy Deus Ex: Mankind Divided

W gry nie grałem. Ale książka świetna!

olowiany-switBędąc pod ogromnym wrażeniem lektury Moskala natychmiast sprawdziłem jakie jeszcze powieści ma pan Gołkowski w zanadrzu. Otóż wygląda na to, że karierę literacką zaczął od serii STALKER – książek powiązanych z serią gier komputerowych, opowiadających o Zonie – strefie w obrębie Czarnobyla, gdzie w roku 1986 doszło do katastrofy w elektrowni jądrowej. O ile o tym wszyscy wiemy, w świecie przedstawionym jest znacznie gorzej: dwadzieścia lat później doszło do kolejnej katastrofy. Czytaj dalej W gry nie grałem. Ale książka świetna!

O „Moskalu” Michała Gołkowskiego słów kilka(set)

MoskalTo moje pierwsze spotkanie z prozą pana Gołkowskiego, ale na pewno nie ostatnie. Powieść Moskal, krótko mówiąc, zwaliła mnie z nóg. Czegoś tak dobrego, idealnie odpowiadającego moim czytelniczym potrzebom nie znalazłem od grubo ponad roku, a konkretnie od momentu, gdy poznałem twórczość Joe Hilla. Nie znaczy to oczywiście, że pan Gołkowski pisze jak Joe Hill, chociaż ja mam mocne skojarzenia, a samego Moskala w pewnych momentach zaliczyłbym do gatunku literatury grozy. Czytaj dalej O „Moskalu” Michała Gołkowskiego słów kilka(set)