Orson Scott Card, Alvina Stwórcy tom 3: "Uczeń Alvin"

Uczen AlvinPo rozczarowaniach, jakie przyniósł „Czerwony Prorok„, wracamy na główną ścieżkę Alvina: jego naukę Tworzenia. Bohater spóźniony o rok przez wydarzenia z drugiego tomu dociera wreszcie do Hatrack, miejsca swych narodzin, by zostać uczniem kowala Makepeace’a Smith. Pamiętamy tę postać z tomu pierwszego… tu jednak Makepeace jest już zupełnie inną osobą. To jest właśnie mocna strona książek Carda: wie, że każdy może się zmienić, najczęściej na gorsze. Dlatego też czyny kowala tak bardzo oddziałują na czytelnika – pamiętamy, jak wyciągał własnymi rękami Vigora, brata Alvina z rzeki, a teraz jest nikczemnym, leniwym egocentrykiem, przekonanym o własnej wyższości i braku umiejętności i talentu u ucznia.

Tak, jak „Czerwony Prorok” poświęcony był Indianom, tak „Uczeń Alvin” w dużej mierze dotyka drugiej nieprzyjemnej kwestii, na której opiera się Ameryka: niewolnictwa. Obserwujemy ludzkie zachowania, przejedziemy przez całą ich skalę, od jasnej emancypacji, przez obojętność i wstyd, do totalnego rasizmu, w którym czarny to po prostu siła robocza (plantator) lub wręcz naturalny sługa diabła, bez szans na zmianę i zbawienie (kaznodzieja).

Najważniejsze jednak jest to, iż oglądamy tu naukę Alvina, proces, który doprowadzi do sytuacji, w której nikt nie będzie już wątpił, że Alvin jest Stwórcą. A przy tym nieraz się wzruszymy, przyjdzie czytelnikowi zgrzytać zębami, złorzeczyć na głupotę ludzką, ale i przyznać przyzwoitość lub wręcz podziwiać odwagę innych. Orson Scott Card (znowu) w lepszej formie.

Prentice Alvin
Prószyński i S-ka 1995

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.