Windows Phone 7.5 – druga porcja wrażeń

Nazwa Mango oznacza Windows Phone w wersji 7.5. Nie oznacza to jednak, że to tak dalece rozwinięty system, że dotarł już do drugiej połowy typowej, dziesiętnej numeracji. W rzeczywistości 7.5 jest dopiero drugą wersją nowego przenośnego Windowsa, który został zbudowany całkiem od nowa. Nie ma nic wspólnego z poprzednikiem, Windows Mobile. Dlatego jest w nim tyle braków na tle Androida i iOS. Jest to jakieś wytłumaczenie. Okej, druga wersja, niech będzie – ale czy to oznacza, że Microsoft w ogóle nie spoglądał na konkurencję? Bo niektóre funkcjonalności to rzecz tak oczywista, że ich brak w systemie to jakaś paranoja… 

 Z ciekawostek i innych durnych błędów, jakie przyłapałem: 

  • Mamy do dyspozycji tylko jedną klawiaturę – tę oryginalną. Jest świetna, w mojej opinii nawet lepsza niż ta z iOS, którą sam do niedawna uznawałem za rewelacyjną. Pojawia się jednak kłopot z polskimi znakami – słownik je wprowadza, a my płacimy ekstra za SMSy – stosowanie polskich znaków ogranicza bowiem długość wiadomości tekstowej. W Androidzie instalujemy program, który usuwa polskie ogonki, w Windows Phone albo piszemy drożej, albo wyłączamy słownik, co jest smutne, bo ów słownik jest bardzo dobry i niebywale pomocny przy SMSach, ale także (zwłaszcza!) e-mailach. I co robić? Wyłączać go ekstra do SMSów, a włączać do e-maili? Ech, rozwiązaniem tego nazwać nie można… A słownika używać się chce, bo tak samo, jak klawiatura, jest lepszy od tego z iOS…

  • Nie ma konkretnej aplikacji do YouTube. To mi przeszkadza, bo lubię sobie subskrypcje oglądać właśnie na smartfonie. Programy albo nie wczytują na bieżąco prenumerat, albo jesteśmy zmuszeni do oglądania minimalistycznej wersji przeglądarkowej, a wtedy nie ma sensu nic instalować, lepiej wpisać w Internet Explorera http://m.youtube.com
  • Irytujący Bing. Irytujący dlatego, że go w Polsce właściwie nie ma. A klawisz „szukaj” pod ekranem zawsze prowadzi do Binga. Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by „szukajka” dopasowywała się do aplikacji? Wchodzę do Marketplace, klikam „szukaj” i przeglądam zawartość sklepu. Fajnie by było, bo teraz jak w Marketplace użyję „szukajki” to przekierowuje mnie do Internet Explorera i wchodzę na stronę główną Bing… Albo żeby chociaż można było w ustawieniach wybrać domyślny mechanizm wyszukiwania, bo choć do Binga nic nie mam, to jednak co Google, to Google…
  • Podobnie jak w iOS – nie można przesyłać plików przez bluetooth. Niby łatwo można to obejść dzięki coraz powszechniejszemu wykorzystaniu przeróżnych „chmur”, ale jednak ma się to przyzwyczajenie: fajną fotkę strzeliłem, chcę wysłać, nie mogę w ten sposób.
  • Marketplace jest zależny od krajów. Tak wiele aplikacji reklamują przeróżne portale zachodnie, a tak niewiele z nich jest w polskim sklepie… druga sprawa: w PL programy są dość drogie. Droższe niż w Google Play i AppStore. Dlaczego?
  • O poziomach głośności wspomniałem w poprzednim wpisie. Teraz inna kwestia: profile dźwięku. Cóż, w zasadzie ich nie ma. Poza głównymi opcjami: telefon dzwoni lub milczy. Ponadto mamy śmieszny błąd związany z wibracjami: albo są, albo ich nie ma. W sensie, że albo mamy i dzwonek, i wibracje, albo ciszę i brak wibracji. Brakuje trzeciego profilu – tylko wibruj, lub konkretniejszych ustawień.

Najdziwniejsze jednak jest to, że choć odkrywana przeze mnie ilość dziwnych błędów, niedopracowań i lekkich nielogiczności jest stosunkowo sporo, to przez tydzień używania ani razu na serio nie pomyślałem o rezygnacji. Windows Phone 7.5 mimo wszystko wciąga, i to bardzo mocno. Zamiast rezygnować, ja już kombinuję jak to zrobić, by kupić coś nowszego i ładniejszego, niż Mozart… Bo taka Lumia 800 to przecież śliczności po prostu :-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Sotfware, Testy sprzętu i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.