Android 4.2 Jelly Bean(!) oficjalnie – nowości i ciekawostki

Niestety nie odbyła (nie odbędzie) się dziś prezentacja Google, gdzie mieliśmy ujrzeć po raz pierwszy oficjalnie nowe urządzenia z serii Nexus. Powodem tej decyzji była lokalizacja konferencji – Nowy Jork, w okolicach którego szaleje w tej chwili huragan Sandy. Jednakże dziś odbywa się także prezentacja konkurencji Google – Microsoftu, podczas której pierwszy raz oficjalnie zobaczymy smartfony z systemem Windows Phone 8. Google po prostu nie mogło sobie pozwolić na milczenie, stąd na ich oficjalnym blogu potwierdzono nowych członków rodziny Nexus oraz kolejną wersję Androida, oznaczoną cyfrą 4.2, pozostającą jednak przy nazwie Jelly Bean. Oto kilka nowości, jakie znajdziemy w kolejnej wersji żelka.

Od teraz ekran blokady zachowuje się w pewnym sensie podobnie do ekranów głównych urządzenia. Widać na nim widżety, które można uruchomić praktycznie bezpośrednio z zablokowanego urządzenia. Odblokowanie smartfona na konkretnym ekranie z konkretnym widżetem spowoduje natychmiast uruchomienie dedykowanej widżetowi aplikacji.

Android 4.2 Jelly Bean wprowadza także coś, na co wielu czekało w oficjalnych wersjach systemu z zielonym robotem. Coś, co posiadacze smartfonów Samsunga z TouchWiz, HTC z HTC Sense czy LG z autorskim interfejsem mają od dawna – czyli szybkie uruchamianie wybranych funkcji urządzenia. Na pasku powiadomień, obok znanej wszystkim ikony ustawień, pojawiła się kolejna, wywołująca szybkie przełączanie między usługami. Jest tu między innymi informacja o aktualnym właścicielu smartfona/tabletu (bo w 4.2 mamy obsługę kont użytkowników), regulacja jasności ekranu, jeszcze jeden skrót do ustawień, połączenia awaryjne, stan naładowania baterii, tryb samolotowy, Wi-Fi, Bluetooth i tak dalej. Co najlepsze, aby do ekranu tych ustawień dojść, wcale nie trzeba spuszczać belki z góry ekranu, po czym klikać ikonę. Można się do ustawień dostać bezpośrednio z pulpitu, przeciągając dwoma palcami w dół na wyświetlaczu.

Google Now to bez wątpienia najlepsza nowość, jaką wprowadził 4.1 Jelly Bean, według mnie coś znacznie lepszego nawet niż Project Butter. Reakcja usługi jest błyskawiczna, i Google Now genialnie sprawdza się przy jednoczesnym wykorzystaniu smartfona z komputerem z zainstalowaną przeglądarką Chrome. Wyniki wyszukiwania szybko lądują w smartfonie, podawane zostają natychmiast ciekawe dane, na przykład czas dojazdu i ruch na drogach do lokacji wyszukiwanej ostatnio w Chrome. A od teraz, wraz z wersją 4.2 będzie jeszcze ciekawiej. Google Now będzie reagować nawet w momencie, gdy otrzymujemy email. Jeśli będą tam na przykład dane spodziewanej paczki od kuriera, Google Now szybko pozwoli nam wyszukać aktualne miejsce paczki, przenosząc do strony firmy kurierskiej. Podobnie wykrywane będą inne informacje z poczty email – rezerwacje w hotelach czy czas lotów, na które zamówiliśmy bilety.

Google Android 4.2 to także “nowy” sposób wprowadzania tekstu. Od teraz system operacyjny z zielonym robotem posiada klawiaturę, która działa na zasadzie znanej ze słynnego Swype.

Jeśli chodzi o nowy smartfon Nexus 4, ciekawostką niewątpliwie jest fakt, że urządzenie zostało pokryte szkłem nie tylko na wyświetlaczu… ale i na tylnej obudowie. Nowością jest także interfejs aparatu fotograficznego (tym razem 8MP). Można jednocześnie przeglądać świeżo zrobione zdjęcia pozostając w aplikacji aparatu, całość działa bardzo sprawnie. Nie zabrakło także dodanych bezpośrednio do pamięci urządzenia filtrów, które zmienią zrobioną fotkę na różne sposoby. Ciekawie wygląda też proces zmiany ustawień aparatu. Można zapomnieć o specjalnych przyciskach – wszystko robimy bezpośrednio na ekranie głównym aplikacji przy pomocy gestów. Całość wygląda bardzo intuicyjnie. Duże wrażenie robi także tryb panoramy, zupełnie odmieniony w stosunku do tego znanego z odsłony systemu oznaczonej 4.1. Zdjęcia wykonane “w panoramie” prezentują się bardzo efektownie.

Dla mnie z kolei jeszcze ciekawiej zapowiada się dock do smartfona Nexus, który pozwala na bezprzewodowe ładowanie urządzenia. To funkcjonalność, która według mnie jest przyszłością i niebawem stanie się standardem. Czas powiedzieć kablom: dość! :) Pytaniem pozostaje dostępność docka oraz cena, bo realistycznie patrząc nie wierzę za bardzo, by był po prostu częścią zestawu który kupimy w Google Play Store.

Przypomnę, że nowy, czwarty już smartfon sygnowany logiem Nexus kosztować ma 299 dolarów za wersję 8GB oraz 349 dolarów za wersję 16GB. To bardzo dobra cena, jeśli ktoś ma dostęp do Google Play Store i bezpośredniego zakupu, omijając pośredników. Urządzenie będzie dostępne w Europie w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii. Polska, póki co, znowu zadowolić się będzie musiała sprowadzeniem smartfonu do sklepów internetowych, a tym samym zwiększenia jego ceny. Albo trzeba będzie trochę pokombinować. A na pewno warto!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Sotfware i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.