Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

LG Swift L3 – recenzja smartfona dla początkujących (wideo)

LG Swift L3 to najtańszy smartfon z Androidem wśród zeszłorocznych urządzeń koreańskiego producenta. Najtańszy, czyli najsłabszy pod każdym względem ­ to jest oczywiste. Jednak najsłabszy nie jest stwierdzeniem równoznacznym z: bezużyteczny. Jak się bowiem okazuje już po paru chwilach od wyjęcia Swifta L3 z pudełka, jest to sprzęcik w pełni sprawny i bardzo funkcjonalny. Tyle, że nie nadaje się dla każdego.

Kto sięga po urządzenia takie jak LG Swift L3, Samsung Galaxy Mini czy HTC Desire C? Przede wszystkim początkujący użytkownicy smartfonów. Tacy, którzy świadomie chcą sprawdzić osobiście czym ten cały smartfon tak w ogóle jest, albo inni, którzy otrzymując nowy model telefonu na przedłużenie umowy nawet nie zdają sobie sprawy z jego możliwości. Zadaniem producenta jest tak przygotować urządzenia z najniższej półki, by nie tylko od smartfonu użytkownika nie odrzucało, ale by pokazać mu potencjał drzemiący w mobilnym systemie operacyjnym i zachęcić go do jak najszerszego wykorzystania go. Dlaczego? Bo zadowolony użytkownik po jakimś czasie kupi kolejny smartfon, przeważnie już półki co najmniej średniej, chcąc usprawnić swoje pozytywne doświadczenia.

20130324-162228.jpg

LG Swift L3 to telefon nieduży, z ekranem którego przekątna wynosi 3.2 cala. I choć byłem przekonany, że będę miał do czynienia z rozdzielczością typu HVGA, spotkało mnie spore rozczarowanie: producent zamieścił tu wyświetlacz z rozdzielczością QVGA, czyli mamy tylko 240 x 320 pikseli. I choć przyznam, że taka ilość punktów to zdecydowanie za mało w naszych czasach, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dla początkującego użytkownika smartfona wyświetlacz będzie wyglądał inaczej, niż dla mnie. Otóż ktoś, kto przesiadł się z ficzerfona nie zauważy większej różnicy, nie odrzuci go tak, jak odrzucić potrafi użytkownik przyzwyczajony już do większej rozdzielczości.

Smartfon ma ciekawy kształt, bowiem jest stosunkowo krótki, jednocześnie będąc dość szerokim. Powoduje to, że doskonale leży w dłoni, nie mówiąc już o tym, z jaką łatwością zmieścimy go w kieszeni. Pod ekranem, który zajmuje większość przedniej strony znajdują się trzy klawisze. Fizyczny home, plus dwa dotykowe: menu i wstecz. Jest to układ typowy dla nieco starszych urządzeń z Androidem na pokładzie, i szybki rzut oka do ustawień pokazuje, że rzeczywiście: Swift L3 pracuje na leciwym pierniku, konkretnie wersji 2.3.6. Warto jednak dodać, że choć system ten ma już ponad dwa lata, wciąż pozostaje bardzo dobrym systemem operacyjnym. I dla początkującego użytkownika, na tak zwany start, Android Gingerbread jest w sam raz.

20130324-162316.jpg

Ponadto smartfon posiada jeszcze przycisk regulacji głośności i włączania oraz blokowania urządzenia. U dołu znajduje się wejście na ładowarkę lub kabel micro USB, od góry natomiast można podłączyć słuchawki. Dość niezrozumiałym dla mnie jest fakt, że słuchawek domyślnie zestaw z LG Swiftem L3 nie posiada, trzeba się zaopatrzyć w swoje. Jest to dziwne zagranie ze strony producenta, bowiem L3 całkiem przyzwoicie gra, dobrze też łapie sygnał radia FM. Można było dorzucić choćby najprostszy model.

Ciekawostką wartą odnotowania jest umiejscowienie karty microSD. Co prawda by się do niej dostać trzeba zdjąć tylną klapkę, jednakże baterii już wyjmować na szczęście nie ma konieczności. Bardzo mi się takie rozwiązanie podoba, tak właśnie powinien wyglądać slot kart pamięci, by można było w razie potrzeby wymienić kartę bez konieczności wyłączania urządzenia.

LG Swift L3 pracuje na jednordzeniowym procesorze o częstotliwości taktowania 800Mhz, i wspomagany jest pamięcią RAM wynoszącą 384MB. W dzisiejszych czasach taka ilość wydaje się śmieszna, jednak pozory mylą. Dobra optymalizacja systemu Android oraz skromna wersja interfejsu Optimus powodują, że smartfon pracuje naprawdę przyzwoicie, wręcz zaskakująco szybko. Codzienne czynności wykonuje się po prostu z przyjemnością, zupełnie brakuje tu przestojów znanych z większości słabszych urządzeń z zielonym robotem na pokładzie. Pięć pulpitów można bez skrępowania zapełnić skrótami i widżetami, a Swift L3 nie dostaje nawet zadyszki.

20130324-162326.jpg

Smartfon został wyposażony w klasyczny zestaw przydatnych technologii. Przede wszystkim nie zabrakło WiFi, zatem będąc w zasięgu można swobodnie przeglądać internet. Przeglądarka jest w miarę szybka, co nie zmienia faktu, że strony zbyt dobrze nie będą wyglądały, ze względu na niską rozdzielczość. Cóż, na szczęście L3 obsługuje wielodotyk, zatem poszarpany przez piksele tekst można sobie powiększyć przez uszczypnięcie ekranu.

Kto się przyzwyczai do przeglądania internetu oraz synchronizacji poczty, kalendarza i innych usług, jakie Android oferuje, ten pewnie wykupi pakiet MB u operatora, by cieszyć się łącznością HSDPA do 3 Mb/s. Nie zabrakło także wsparcia dla Bluetooth 3.0. Funkcje bardziej dla telefonów klasyczne także stoją na dobrym poziomie: jakość rozmów jest wysoka, głośność dzwonków i powiadomień jest OK, a klawiatura domyślna sprawdza się przyzwoicie, nie odczuwałem konieczności wymienienia jej na ciekawszą ze sklepu Google Play. A jak ktoś jest przyzwyczajony co klasycznego układu klawiszy, to L3 oczywiście taki oferuje, wzbogacony o doskonały słownik T9.

Prawdziwą niespodzianką jest jednak długość czasu pracy baterii. LG Swift L3 potrafi wytrzymać nawet 3 dni na jednym ładowaniu, co w świecie smartfonów jest wynikiem po prostu rewelacyjnym. Oczywiście taki rezultat jest wynikiem manipulowania łącznością; przełączania się między WiFi i 3G oraz wyłączaniu dostępu do internetu na czas nocy. Jednak przez owe 3 dni smartfon wcale nie leżał nieużywany. Nieco rozmów głosowych, trochę słuchania muzyki, przeglądania internetu ­ a i tak 3 dni trwał gotowy do pracy. Jestem pod wrażeniem.

Inną niespodzianką jest dołączenie przez producenta usługi Quick Memo, która tak mi się podobała przy okazji zabawy modelem Swift L9. Jest to prosty notatnik który pod pewnymi względami może przypominać funkcję S­Pena znaną z urządzeń Galaxy Note. Notes jest dostępy po przyciśnięciu obu klawiszy głośności, można go wywołać niezależnie od tego, jaka aplikacja jest uruchomiona, a notatki tworzyć bezpośrednio na obrazie tego, co znajduje się na ekranie. Potem pozostaje już tylko efekt pracy zapisać lub od razu udostępnić przez MMS czy też na portal społecznościowy. Mimo że rysika nie dodano, a ekran do największych nie należy, wygoda pisania zatem nie jest największa, zabawa i tak jest przednia.

20130324-162330.jpg

Całkiem nieźle wygląda też kwestia odtwarzania na Swifcie L3 filmów. Mamy tu całkiem przyzwoitą ilość kodeków, zatem sporo filmów do odtworzenia nie będzie wymagało dodatkowego oprogramowania z Google Play. Niestety zupełnie inaczej przedstawia się druga strona medalu, czyli tworzenie zdjęć i fotografii. Zarówno fotki, jak i filmy zrobione przez LG Swift L3 są bardzo słabe; nie ma tu ani autofokusa, ani diody doświetlającej, trzeba się sporo nagimnastykować, by zdjęcie lub film wyszły w sposób zdatny do pokazania znajomym. Za to, jak już wspomniałem, L3 nadrabia te braki funkcjami muzycznymi, oferując przyzwoitą jakość dźwięku. Na odtwarzacz mp3 nadaje się w zupełności.

Aby zachęcić użytkowników do zabawy ze smartfonem LG dorzuca tu także program Polaris Viewer, pozwalający otwierać pliki biurowe. Konkretnie pochodzące z oprogramowania Microsoft Office, OpenOffice uwzględniony nie został. Viewer spisuje się bardzo dobrze, pozwalając na odczytywanie różnych dokumentów, jakie można otrzymać na przykład w załączniku do maila. A gdy użytkownik poczuje się ze smartfonem pewniej, pozostaje dla niego sklep Google Play z ogromną ilością programów i gier do wykorzystania.

Sam jestem zaskoczony, że LG Swift L3 jest tak ciekawym urządzeniem. Nie spodziewałem się po nim niczego dobrego ­ a bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mimo swoich skromnych parametrów jest to sprzęt całkiem szybki, w pełni zdatny do codziennej pracy, potrafiący całkiem nieźle udawać odtwarzacz mp3 i oferujący ciekawe dodatki, jak chociażby Quick Memo. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że właśnie ten model nadaje się doskonale na pierwszy smartfon w życiu. LG zrobiło tu kawał doskonałej roboty.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.