Klawiatura bluetooth firmy Targus i jej współpraca z iPadem

20131031-184309.jpg

Już gdy kupiłem pierwszego iPada miałem chęć, by wyposażyć go w klawiaturę przeznaczoną specjalnie dla tego urządzenia. Nie, żebym miał coś do ekranowej klawiatury iOS – wręcz przeciwnie, konsekwetnie uznaję ją za znacznie lepszą od systemowej klawiatury dla Androida oraz tej, którą znajdziemy w urządzeniach wyposażonych w system Windows Phone. Jednak jestem przyzwyczajony do pisania dziesięcioma palcami, a tego na klawiaturze ekranowej osiągnąć nie potrafię. Dłuższy tekst jest mordęgą, a stukanie dwoma, góra trzema palcami po ekranie iPada mnie zwyczajnie drażni, przypomina dawne czasy, gdy podczas pisania człowiek gapił się na guziki pod rękami, a nie na ekran.

Mój wybór padł na klawiaturę, za którą stoi stosunkowo znana firma Targus. Pewnie, że wcześniej przemknęła mi przez głowę myśl o zakupie oryginalnych guzików od Apple, jednak cena skutecznie mnie odstraszyła, są granice, których przekroczyć nie potrafię ;-)

Dlaczego Targus? Powody były dwa. Po pierwsze tu i ówdzie słyszałem, że ta klawiatura jest bardzo dobrze wykonana, jak na zamiennik oryginału od Apple. Po drugie natomiast akurat ten model stosunkowo często można znaleźć w promocjach, i kupić za kwotę sporo niższą niż 100 złotych.

Całość dotarła w przeciętnym pudełku, w którym prócz czarnej klawiatury znalazłem także dwie baterie typu AAA. A dodawanie bateryjek do urządzeń bezprzewodowych wcale nie jest standardem, zatem fakt ten bardzo mnie ucieszył. Wejście na „małe paluszki” znajduje się na spodzie urządzenia, tuż obok dwóch najważniejszych przycisków: suwaka włączającego i wyłączającego klawiaturę i przycisku „connect”, odpowiedzialnego za wysłanie sygnału gotowości do znajdujących się w okolicy urządzeń bluetooth.

Proces łączenia jest banalny. W iPadzie włączamy funkcję bluetooth, na klawiaturze klikamy „connect” – i tyle. iPad prosi o wklepanie na guzikach kombinacji czterech cyfr w celu sparowania urządzeń i już, po wszystkim, można korzystać z zewnętrznej klawiatury. Proces parowania odbywa się rzecz jasna tylko raz.

20131031-184632.jpg

Targus przygotował świetnie leżące pod dłońmi urządzenie, które choć nie sprawia wrażenia „premium” jest bardzo dobrze wykonane. Plastikowe, ale nie byle jakie. Przyciski zostały rozmieszczone zgodnie z układem, jaki stosuje Apple, a klawiatura jest wręcz stworzona do pracy z urządzeniami iOS (choć i z innymi potrafi) – co widać po dodaniu specjalnych funkcji, które powodują, że na klawiaturze będziemy nie tylko pisać, ale także w dość zaawansowanym stopniu sterować samym iPadem podczas codziennego użytkowania.

Zamiast przycisku Escape znajduje się tu klawisz wywołujący ekran początkowy. A podwójne w niego stuknięcie wywołuje menu wielozadaniowości. Obok, na F1 jest guzik opowiedzialny za przeszukiwanie iPada (oraz internetu), wywołujący znaną wszystkim wyszukiwarkę. Z ciekawszych przycisków warto także wspomnieć o klawiszach odpowiedzialnych za sterowanie multimediami (działa nie tylko z aplikacją Muzyka, ale także chociażby Spotify) oraz guzikami sterującymi głośnością. Na końcu górnej linii znajduje się równie istotny guzik blokowania tableta.

Sprzęt bez najmniejszego kłopotu obsługuje polskie znaki. Mamy dwa klawisze oznaczone jako Alt (a także jako Option) i spisują się one doskonale. Nie musiałem także zmieniać żadnych ustawień systemowych. Czytałem, że trzeba wybrać w ustawieniach inną klawiaturę, by polskie znaki były dostępne, jednak w moim przypadku się to nie sprawdziło (cukierkowy iOS 7).

Tym, co wydaje się być oczywiste, a co jednak mnie zaskoczyło był dostęp do klasycznych skrótów klawiaturowych – choć tutaj znaczenie ma nie tyle sama klawiatura, co program, z którego korzystamy. Bawiąc się guzikami od Targusa w programie Pages swobodnie używałem skrótu Command+B w celu pogrubienia tekstu (tak, Command, nie Control), żadnego kłopotu nie ma też z zaznaczaniem fragmentów przy pomocy kursorów i przycisku Shift lub z uwielbianym przez dziennikarzy i blogerów ;-) kopiuj/wklej. Z tym, że już w aplikacji Dysk Google skróty odpowiedzialne za formatowanie tekstu (pogrubienie, kursywa) nie działały, cała reszta natomiast owszem, jak najbardziej. Command+A jako zaznaczenie całości, Command+X jako wytnij i tak dalej…

20131031-184432.jpg

Jedyne, czego mi brakowało to przycisków Home i End, których podczas pracy nad tekstem używam bardzo często. No, ale to nie jest pełnowymiarowa klawiatura, zatem nie można narzekać. Szczególnie, że ich funkcję można niejako zastąpić przyciskami kursora, których nie brakuje. Nie jest to ta sama funkcjonalność, ale od biedy nawet klawiszami strzałek w połączeniu z przyciskiem Command można błyskawicznie, nie odrywając palców od klawiatury przejść zarówno na początek, jak i na koniec tekstu.

Jestem bardzo zadowolony z tego zakupu. Prawdę mówiąc to się nawet nie spodziewałem, że bezprzewodowa klawiatura może pracować tak dobrze, tak sprawnie. Widać, że Apple pomyślało nad opanowaniem tego typu urządzenia pod względem systemowym, z kolei firma Targus stanęła na wysokości zadania, tworząc stosunkowo niedrogie akcesorium, które spełnia 100% funkcji oferowanych przez oryginalne klawisze z logiem nadgryzionego jabłka. Każdemu, kto myśli o dokupieniu klawiatury do iPada/iPhone’a ten model serdecznie polecam, zdecydowanie warto, zwyczajnie nie ma się czego czepiać – wyciągacie z pudełka i po prostu działa doskonale.

PS. Choć na pudełku napisane jest, że klawiatura przeznaczona jest dla iPada i iPada 2 bez problemu działa też z iPadem 4 ;-)

PPS. Apple w iOS 7 zablokowało korzystanie z zamiennych, nieoryginalnych kabli Lightning, ale nie z zamiennych, nieoryginalnych peryferii. Także można brać.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.