Marvel – The Ultimate X-Men: The Tomorrow People (#1-6, 2001)

Ultimate_X-Men_002Amerykański komiks słynie nie tylko z prezentowania przede wszystkim „bohaterów w trykotach”, ale też ze specyficznej polityki wydawania tytułów. Gdy dana seria (lub bohater) odnosi popularność, jak grzyby po deszczu powstają kolejne cykle, w zasadzie mówiące o tych samych postaciach. Aby czytelnik dostał jeszcze więcej, aby zapłacił jeszcze więcej. Prowadzi to do sytuacji, w której scenariusz trafia do rąk różnych rzemieślników, a opowieść z czasem zaczyna rozmieniać się na drobne.

Co robi się w Stanach Zjednoczonych, gdy żywot danego cyklu się kończy? Gdy narzekania na coraz słabszą opowieść i coraz bardziej pogmatwane scenariusze zamieniają komiks w operę mydlaną? Rozwiązanie jest banalne – robi się tak zwany reset. Czyli tworzy się następną serię z tymi samymi bohaterami, opowiadając historię niejako od nowa, jednak dopasowując realia komiksu do aktualnych czasów. Brzmi to niesamowicie naiwnie, prawda? No jak to – robić cykl od nowa, ale bez wysiłku; korzystać ze sprawdzonych (nieraz wielokrotnie) patentów na zadowolenie czytelnika? Śmieszne jest to, że choć rozwiązanie tego typu na pierwszy rzut oka odstrasza, to resetowane cykle sprzedają się przeważnie świetnie. Bo starsi fani w sumie nie widzą problemu, by przeżyć to jeszcze raz, a i ujrzeć swoich ulubieńców odmłodzonych, znowu przeżywać z nimi radości i smutki; z drugiej strony takie zagranie pozwala zdobyć następne pokolenie czytelników. Nowi fani zamiast wchodzić w serię w trakcie któregoś-set odcinka, mają okazję rozpocząć od zera.

Stąd właśnie wzięła się seria The Ultimate X-Men, której cykl wydawniczy rozpoczął się na początku 2001 roku. Polski czytelnik miał okazję poznać pierwszych kilka odcinków dzięki wydawcy Axel Springer i jego pomysłowi o nazwie „Dobry Komiks”. Gdy tradycyjnie na polskim rynku pomysł wydawniczy upadł, dzięki dobrodziejstwom globalizacji, sklepu Amazon i internetu można kontynuować zabawę w języku oryginału.

Ultimate_X-Men_005Pierwsze sześć odcinków przedstawia historię „The Tomorrow People”. Jest to bardzo szybko zaprezentowana forma resetowania serii komiksowej. Kolejne postaci poznajemy dosłownie na kilku kadrach, pierwsza drużyna tworzy się w błyskawicznym tempie. Rzecz jasna całość została oparta na znanym i wielokrotnie wykorzystanym schemacie szeroko rozumianego rasizmu; mutanci są odnajdywani przez Sentinele (maszyny zaprojektowane do poszukwiania u ludzi genu X), a stojąca za tym okrutnym planem historia przypomina błędne koło. Ludzie bronią się w ten sposób przed mutantami, Magneto i jego Bractwo Mutantów grożą ludziom, Xavier i jego uczniowie walczą o pokojową koegzystencję zarówno homo sapiens, jak i homo superior.

Mamy zatem młodziutką (bodajże 19 lat) Jean Grey, czyli Marvel Girl, obok jak zwykle Scott Summers (Cyclops), chyba jeszcze młodszy (18 lat). Natychmiast poznajemy Hanka McCoy (Beast), Piotra Rasputina (Colossus) – i szybko dochodzą kolejni: Storm, Iceman, aż wreszcie siła napędowa serii, niezastąpiony Wolverine. Od pierwszych stron zabawy widać, że oprócz samego resetu nie ma tu absolutnie żadnych większych pomysłów na serię, i dosłownie wszystko jest oparte na tym, co już jest znane. Jednak fanom X-Men to wystarczy. Twórcy doskonale sobie zdają z tego sprawę, jednak mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach będzie jednak coś nowego, zaskakującego. Chociażby przy prezentacji kolejnych bohaterów, bo wciąż brakuje Angela, Psylocke, Gambita i całej masy innych. Liczę na to, że się pojawią. Najlepiej z hukiem, w końcu amerykański komiks rządzi się swoimi prawami :)

The Ultimate X-Men: The Tomorrow People (2001.02 – 2001.07)
Mark Millar, Adam Kubert
Marvel

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.