Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Marvel – The Ultimate X-Men: New Mutants (#40-45, 2004)

Ultimate_X-Men_040Radośnie spieszę donieść, że za miniserią zatytułowaną „The New Mutants” stoją ci sami twórcy, który zaprezentowali nam bardzo udany „Blockbuster„. Co więcej duet Bendis/Finch nie spoczywa na laurach i wraz z zeszytami #40-45 znowu pokazuje, że naprawdę niewiele trzeba by zrobić dobrą historię.

Rzecz jak zwykle w przypadku serii Ultimate (złośliwi powiedzą, że jak zwykle w przypadku amerykańskiego komiksu) dotyczy mieszania tego, co już było z nowościami. Co już było? Ano, wciąż słychać echa projektu Weapon X, wciąż znajdują się w USA siły gotowe do walki z mutantami nawet wbrew rozkazom prezydenta. Rasizm jest obecny stale, a komiks obnaża ludzką małość, tępotę i ograniczenia – te same, które w naszym, znacznie mniej komiksowym świecie nie dają spokoju różnego rodzaju mniejszościom. A co jest nowego? No… przede wszystkim mamy nowych mutantów, zgodnie z tytułem. I to nie byle jakich!

Na dzień dobry pojawia się Warren Warthington, znacznie lepiej znany jako Angel. Siedemnastolatek obdarzony skrzydłami, do którego z miejsca zaczynają wzdychać członkowie X-Men płci pięknej. Co dalej? No właśnie, dalej jest jeszcze lepiej. Od dawna zastanawiałem się jak przedstawiona zostanie Emma Frost (w oczekiwaniu na Dark Phoenix Sagę trudno nie wspominać Emmy Frost), ale wejście na scenę Aleksa Summersa i Lorny Dane mnie już kompletnie zmasakrowało. Tak się bowiem składa, że należę do tych fanów X-Men, którzy nigdy nie darzyli sympatią Cyclopse’a… ale uwielbiali jego rodzonego brata, Havoka.

Jest też „The New Mutants” miejscem, gdzie znalazły się dwa bardzo interesujące dramaty. I choć w skali makro oczywiście znacznie bardziej istotny jest dramat z końca historii, zakończony nie dość, że pogrzebem, to jeszcze postaci której zgonu w życiu bym nie przewidział, to mnie osobiście z nóg zwalił odcinek 41. Bez wątpienia według mnie najlepszy epizod cyklu jak na razie. Klasa sama w sobie, przy czym jest to rzecz zamknięta, którą można w zasadzie przeczytać bez zdobywania całej miniserii. Polecam wszystkim, coś pięknego, zeszyt 41 to jeden z tych nielicznych amerykańskich komiksów przeczących wszystkiemu, co o amerykańskich komiksach się mówi :)

The Ultimate X-Men: New Mutants (#40-45, 2004)
Brian Michael Bendis, David Finch
Marvel

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.