Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Marvel – The Ultimate X-Men: The Tempest, Cry Wolf, The Most Dangerous Game (#46-57, 2004/2005)

Ultimate_X-Men_046The Ultimate X-Men praktycznie nie oferuje pojedynczych zeszytów. Tworzona jest seria za serią, wyraźnie próbując przyciągnąć uwagę czytelnika na dłużej. Tymczasem podczas lektury przyłapałem się na dziwnej myśli. Otóż po pewnym czasie brakuje właśnie krótkiej historii, takiej na jeden zeszyt, takiego oderwania od klasycznych zagrań, chwili oddechu, czegoś spokojniejszego.

Zgodnie z moimi przypuszczeniami wraz z odejściem panów Bendisa i Fincha powracamy do historii banalnych, które zwyczajnie konsumują dorobek klasycznych komiksów o mutantach. Sytuacja wygląda tak, jakby po prostu brano na warsztat kolejne, niewykorzystane dotychczas akcje i postaci, po czym na szybko, na kolanie sklecano z nich historię. I niestety widać, że owa historia kreowana jest pod z góry ustaloną ilość epizodów, co powoduje, że mamy albo za krótkie wprowadzenia i zbyt rozległe epilogi, albo na odwrót: wprowadzenia to takie gadanie o niczym, a epilog mieści się na dwóch stronach, gdy historia dopiero zaczynała być interesująca.

Ultimate_X-Men_051Także przyszedł czas na pokazanie całej gamy postaci i wydarzeń. Jest Apocalypse, Sinister, wraca Gambit, pojawiają się znani także polskim czytelnikom bliźnięta (lub małżeństwo:) Struckerowie z Europy. Powoli dowiadujemy się, że zmiana koloru skóry generała Fury’ego to nie jedyna niespodzianka stworzona z politycznej poprawności w scenariuszu, pojawiają się bowiem mutanci-homoseksualiści. Aż wreszcie dochodzimy do miejsca, które rozczarowuje maksymalnie, czyli prezentacji wyspy Krakoa i państewka o nazwie Genosha, które wielu z nas doskonale kojarzy dzięki komiksom wydawanym u nas przez Wielkie TM-SEMIC. Niestety poziom tych epizodów nie dorasta do pięt klasyce.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Ultimate X-Men to niestety klapa. Rzecz, która dziś wydaje się być wydawana na fali jakiegoś boomu; historie są tak kiepskie (z nielicznymi wyjątkami, o których pisałem wcześniej), że chwilami szkoda papieru, na którym zostały wydrukowane. Poziom cyklu jest bardzo niski, co jest w zasadzie bardzo interesujące, bowiem jak można wziąć na warsztat zjawiska społeczne takie jak nienawiść, głupota i reality show i nie być w stanie sklecić czegoś, co ma sens? Ostatnie słowa Charlesa Xaviera z zeszytów zatytułowanych „The Most Dangerous Game” to jedyny element, który jest czymś więcej niż tylko prezentacją akcji, wielkiego łubudu i odcinaniem kuponów od popularności zdobytej przez innych, znacznie bardziej zaangażowanych twórców.

The Ultimate X-Men:
The Tempest, Cry Wolf, The Most Dangerous Game
(#46-57, 2004/2005)
Brian K. Vaughan, Brandon Peterson, Andy Kubert, Stuart Immonen
Marvel

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.