Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Thomas Was Alone – wrażenia, recenzja gry mobile (i nie tylko mobile)

ThomasWasAlone00Zadziwiające, jak czasem toczy się los produkcji. Thomas Was Alone pierwotnie dostępny był w sieci, jako flashowy zabijacz czasu w pracy. Dziś tymczasem jest jedną z bardziej znanych gier typu “indie”, dostępną na coraz większą ilość platform, w tym na PlayStation Vita, PS3, PS4, Xboksa One, o PC i Makach nawet nie wspominając.

Początkowo nic nie wskazuje, by Thomas Was Alone było czymś ciekawym, a nawet jest wręcz przeciwnie. W czasach powszechnej euforii wywołanej świadomością mocy, jaka drzemie nie tylko w konsolach, ale także platformach mobilnych, ujrzenie na ekranie kilku kwadratów i prostokątów z pewnością nie wzbudza nadmiernego entuzjazmu. Jednak praktycznie natychmiast po uruchomieniu tytułu dzieje się coś dziwnego – naprawdę trudno jest ot tak, po prostu sobie wstać i odejść. Prawie od samego początku Thomas Was Alone oferuje znaną wszystkim graczom chorobę, której objaw nazywamy “syndromem jeszcze jednego etapu”.

Fabuła przedstawia los kilku barwnych (także dosłownie) postaci, a pierwszą z nich, jaką poznajemy, jest tytułowy Thomas. Czyli niespecjalnie duży prostokąt w kolorze czerwonym. Niebawem dołącza do niego Chris – nieco mniejszy kwadrat. A potem idzie już z górki, szybko poznajemy następnych bohaterów, zawsze przypominających klasyczne figury płaskie. Z jakiegoś powodu wszyscy znaleźli się właśnie w tym miejscu, i gdzieś dążą, nie do końca wiedzą, dokąd, ale zdają sobie sprawę, że musi tu być jakiś większy sens. Wszystko przestawia absolutnie wspaniały narrator, odgrywany przez Danny’ego Wallace’a, informujący gracza skrótowo o tym, co aktualnie dzieje się w głowach naszych postaci. W tle przygrywa świetna, klimatyczna, niespieszna i niespecjalnie hałaśliwa muzyka (gra zachęca do zabawy w słuchawkach, by jak najwięcej z dźwięku wydobyć), a gracz błyskawicznie zostaje wciągnięty w płaski świat planimetrii.

ThomasWasAlone01

Zadanie gracza nie wydaje się być zbyt skomplikowane – należy doprowadzić wszystkie postaci w miejsca ich przeznaczenia, wówczas w tajemniczy sposób przechodzimy do kolejnego etapu. Co ciekawe, wcale nie jest powiedziane, że w następnym etapie ujrzymy ten sam skład. Gra jest platformówką, w której znajdziemy także elementy zabawy wymagającej myślenia, jednak Thomas Was Alone to przede wszystkim zręcznościówka. Każda postać posiada jakieś swoje specjalne umiejętności, a my musimy tak pokombinować, by wszystkie były w stanie dotrzeć na swoje miejsce.

ThomasWasAlone02

Zmieniamy zatem aktywnych bohaterów wedle uznania, a dalej zabawa przypomina typowe platformówki. Nasze prostokąty i kwadraty potrafią się poruszać w lewo i prawo, ponadto są w stanie także skakać. Jedni wyżej, inni niżej. Jedni są wysocy, inni niscy, niektórzy potrafią unosić się na wodzie, kolejni są w stanie odbić od siebie towarzyszy, zapewnić im wyższy skok, nie zabrakło w końcu nawet takich fachowców, na których grawitacja działa odwrotnie, to jest ciągnie ich ku górze. Zatem szukamy miejsc docelowych, niskimi przechodzimy w tunelach, wysokimi budujemy schody, po których wespną się inni, przełączamy przyciski, zmieniamy wygląd i koncepcję całych plansz, szukając drogi do tajemniczego celu. Zabawa jest bardzo mobilna – plansze są krótkie, szybkie, idealnie się nadają do rozgrywania na smartfonach i konsolach przenośnych. Etapów jest około mnóstwa, radości jest zatem całkiem sporo, a narrator stale bardzo skutecznie opowiada historię, która choć jest naprawdę jedynie tłem, to z czasem gracza zaczyna faktycznie interesować.

ThomasWasAlone03

Na screenach gra wydaje się być raczej niespecjalnie urodziwa, jednak zastosowano tu kilka sztuczek, dzięki którym nikogo nie ogarnie także zniechęcenie, gdy już dojdzie do rozgrywki. Płaskie plansze w ciekawy sposób grają światłem rzucanym z różnych stron, ruch bohaterami stale zmienia cienie otoczenia, co daje efekt prosty, ale przyjemny dla oka, dzięki któremu niby banalne, jednostajne tło robi się nieco urozmaicone. W połączeniu z klimatycznym udźwiękowieniem, prostotą pomysłu na zabawę oraz autentycznie wspaniałym narratorem taki sposób przedstawienia tytułu spisuje się bardzo dobrze.

ThomasWasAlone04

Oczywiście, że ostatecznie Thomas Was Alone robi się nieco powtarzalny, wtórny, a producent do końca stawia bardziej na zręczność, niż wyzwania logiczne, ale mimo to trudno mieć do zabawy jakieś pretensje. To jeden z tych tytułów, do których jak już się przysiądzie, to leci kilkanaście-kilkadziesiąt etapów jeden za drugim. A po odejściu od konsoli (tableta) i kilka dni może minąć, nim poczujemy chęć powrotu do burego świata i pastelowych prostokątów. W końcu jednak każdy wróci, by zabić nieco czasu – i znowu, na jednej planszy na pewno się nie skończy.

ThomasWasAlone05

Takie gry, niespecjalnie rozbudowane i niekoniecznie trudne, także są potrzebne. Pewnie, że niektórzy relaksują się mordując zombiaki w Residentach czy rozstrzeliwując dziesiątki innych graczy w różnego rodzaju strzelankach sieciowych. Ale są i tacy gracze, którym właśnie Thomas Was Alone zapewni odpowiedni nastrój, by swobodnie odetchnąć od problemów dnia codziennego i dać się wciągnąć w rozgrywkę nieszczególnie skomplikowaną, ale także przyjemnie uspokajającą, przy której można odzyskać nieco energii i nieźle się rozlużnić.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.