Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Emocje jak na przełomie lat 80. i 90., czyli jak drugi raz bawiłem się z Velocity

Velocity_Ultra_00…tym razem Velocity Ultra. Onegdaj pisałem (bardzo chaotycznie, wiem, sorry) o nowszej odsłonie tytułu, zatytułowanej Velocity 2X, którą otrzymałem w abonamencie PlayStation Plus. Nowsza rzecz jasna jest lepsza, ale i Velocity Ultra praktycznie nic nie można zarzucić. To czyste arcade, takie wręcz definicyjne, i choć samo ukończenie jest prostsze, niż w przypadku 2X, tak o zdobyciu platyny nawet nie marzę – wiecie, palce już nie te, co kiedyś… ;)

Velocity_Ultra_01

Celem gry jest jak najszybsze przemieszczenie się niewielkim stateczkiem kosmicznym do końca etapu. Bohaterka – heroina o imieniu Kai – poruszając się po wypełnionych pułapkami i przeszkadzajkami etapach musi po drodze ocalić jak najwięcej ziomków, przedstawionych przy pomocy prostych elementów, przypuszczalnie symbolizujących kapsuły ratunkowe. Etapy to swego rodzaju labirynty, dlatego też jednostka sterowana przez Kai musi zwinnie pokonywać korytarze, strzelać do celów statycznych i ruchomych jak w staroszkolnych shooterach, plus, co jest charakterystyczne dla serii, teleportować się na niewielkie odległości, bowiem niektóre korytarze są zamknięte i inaczej po prostu nie można planszy przebyć. Teleport przydaje się także do innych celów, jak gracz szybko się zorientuje.

Velocity_Ultra_02

Rozgrywka wydaje się mało skomplikowana, a jednak dostarcza ogromnych emocji i wcale tak prosta nie jest. Nie dość, że musimy unikać pocisków wrogów (a czasem jest ich tak na oko około mnóstwa) i dbać o czas poświęcony na etap, to jeszcze szybko okazuje się, że to nie koniec. Że wiele kapsuł z ocalałymi znajduje się w specjalnych polach siłowych, oznaczonych kolorem. Należy odnaleźć przyciski odpowiadające za deaktywację pól i zniszczyć je w odpowiedniej kolejności, co jest o tyle trudne, że podczas emocji łatwo jest z rozpędu ostrzelać przycisk niewłaściwy – i wówczas musimy zaczynać od początku, od pierwszego. Jak? To proste – w odpowiednich miejscach planszy należy pozostawić specjalne platformy do teleportacji, a potem w te właśnie miejsca można wrócić. Jednak platform jest niewiele, także nie ma lekko, szybko się kończą. Wszystko wpływa na czas, na ilość uratowanych ziomków z kapsuł… czyli Velocity Ultra jest grą na długo.

Velocity_Ultra_03

Plansz jest tylko pięćdziesiąt. Słowo tylko używam z ironią, bo to przecież wcale nie tak mało, prawda? Ponadto każdą z nich wypada zaliczyć przynajmniej kilka razy, tak, by zdobyć jak najwięcej punktów doświadczenia. Po co? Aby odblokowały się następne. Jeśli nie będziemy na poważnie się starali, można zapomnieć o przejściu gry. Stąd wpierw gramy dla przyjemności, potem na czas, potem dla punktów, poprawiamy i poprawiamy, aż kolejne etapy zostaną odblokowane. Całość jest nieźle przemyślana, i tak naprawdę nie ma sposobu, nie ma systemu – po prostu trzeba być w miarę dobrym w gry typu arcade.

Velocity_Ultra_04

Za to satysfakcja jest potem nieziemska. Nie aż tak wspaniała, jak w Velocity 2X, bowiem wersja zatytułowana Ultra jest jednak prostsza. Tą polecam na początek, bo 2X to przy Ultra już prawie hardcore.

Velocity_Ultra_05

Gra charakteryzuje się prostą grafiką, za to przejrzystą, świetnie nadającą się do tego typu rozgrywki. Za to muzyki nie sposób nazwać prostą – to zestaw bardzo dobrych elektronicznych dźwięków, po części ponowionych w kolejnej odsłonie tytułu. Na co dzień słucham raczej innych brzmień, ale soundtrack z Velocity jest tak dobry, że i jego mam na swoim koncie Spotify.

Velocity_Ultra_06

Gra jest bardzo dobra. Nie oferuje aż tak wiele, jak następca, ale wciąż pozostaje świetnym kawałkiem elektronicznej rozrywki. Idealnie nadaje się właśnie na platformę mobilną, o wiele lepiej gra się w Velocity na PlayStation Vita, niż na stacjonarce; prostota lepiej wygląda na mniejszym ekranie, lepiej się steruje, jest lepsza kontrola. No a etapy są wręcz stworzone dla mobilnego grania: w miarę krótkie, ale bardzo intensywne. Dla takich tytułów przenośną konsolę Sony posiadam, poważnie – na dużych coś większego, a dobre, klasyczne arcade tylko mobilnie, parę chwil tu, parę chwil tam, wszak palce też trzeba ćwiczyć. :) Polecam!

Velocity_Ultra_07

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.