Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Bo kiedyś gry nie potrzebowały day-one-patch’a, czyli jak wreszcie zagrałem w genialne ICO

ico_colossus_CoverGdy nadeszły czasy konsoli PlayStation 2 przestałem grać w gry komputerowe/wideo. Pamiętam jak droga była konsola przy premierze, pamiętam to zniechęcenie. Pamiętam strach przed płytami DVD, które nawet jako czyste płytki RW były koszmarnie drogie, a nagrywarkę miał mało kto, nawet CD, co dopiero kolejnej, nowej wówczas technologii. Pamiętam zniechęcenie wywołane ceną i brakiem perspektyw dla piratów, pamiętam pierwsze piraty, pocięte na płyty CD, bez filmików, bez treści… Przestałem grać, bo znajdowałem się w tej grupie społeczeństwa, która nie jest w stanie zapłacić za zabawkę więcej, niż wynosiła wtedy średnia krajowa, kogo nie stać również na oryginalne gry.

Jednak w pierwszych latach po wejściu PS2 na rynek wciąż w miarę dobrze miał się szarak, którego rzecz jasna posiadałem, do którego miałem sporą kolekcję gier, z czego żadna nie była na płycie czarnej od spodu… Z rozpędu kupowałem wciąż pismo PSX Extreme, mniej więcej wtedy właśnie rozbudowane na pismo o grach na konsole, a nie o grach jedynie na PSX-a. Pamiętam, że recenzja Devil May Cry pozostawiła mnie obojętnym, do dziś nie ograłem ani jednej odsłony cyklu. No i pamiętam recenzję ICO, wiedząc już wtedy, że kiedyś muszę w to zagrać.

ICO_01

Czas ten nadszedł teraz, dopiero w roku 2015, a bezpośrednim przypomnieniem, bodźcem do zakupu wersji HD przeznaczonej dla PlayStation 3 były targi E3, na których pokazano wyczekiwaną grę The Last Guardian. Jak miałbym poważnie myśleć o graniu w ten tytuł nie znając wcześniej poprzednich dokonań niezwykłego studia Team Ico?

Bohaterem ICO jest chłopiec… z rogami. Tacy jak on zostają przez swoich pobratymców oddawani do zamku, zamykani w specjalnych kopułach, a wszystko to dla dobra wioski. Niewiele więcej wiadomo – chłopiec wraz z kilkorgiem dorosłych przybywa do zamku, zostaje zamknięty, jednak udaje mu się uwolnić. Samotny w ogromnej twierdzy zaczyna szukać wyjścia, jednak zamiast niego odnajduje zawieszoną klatkę, w której przebywa tajemnicza, blada, odziana w biel dziewczyna. Chłopiec uwalnia ją, i razem zaczynają poszukiwać wyjścia z zamku.

ICO_03

ICO to przygoda zaprezentowana z zachowaniem wspaniałego klimatu. Jest tu bardzo niewiele dialogów i równie mało muzyki, w tle towarzyszą nam głównie odgłosy zamku. Nastrój jest wspaniały, a prócz oprawy audio-wizualnej (która na początku tego milenium musiała zwalać z nóg!) buduje go także świetnie przedstawione budowanie więzi między chłopcem i dziewczyną. Bohaterowie nie potrafią się porozumieć, Yorda bowiem włada innym, nieznanym chłopcu językiem, a jednak szybko rośnie między nimi nić porozumienia. On staje się jej obrońcą, ona otwiera specjalne, zablokowane przejścia, umożliwiające zbliżanie się do upragnionej bramy do twierdzy.

ICO_05

ICO to gra łącząca w sobie elementy zabawy logicznej z elementami platformówki. Te pierwsze nie są specjalnie skomplikowane, tych drugich jest jak na lekarstwo. Tak naprawdę ICO to gra przygodowa, której wszystkie składniki służą tylko jednemu: zaprezentowaniu tytułu oferującego przede wszystkim wspaniały klimat. Jest to produkcja, przy której naprawdę można zapomnieć o świecie dookoła, mimo jej minimalizmu jest bardzo kompletna, solidna, pewna i autentyczna. Team Ico przygotowało grę, w której nie ma pędzącej fabuły, wielu zwrotów akcji – wręcz przeciwnie, całość jest niezwykle kameralna, jednak pietyzm twórców w odmalowaniu nieco mrocznego, tajemniczego świata powoduje, że tym bardziej gracz się angażuje. Wiemy, że cokolwiek się stanie na końcu, po prostu musi być satysfakcjonujące. I chcemy to zobaczyć jak najszybciej.

ICO_07

Podczas siedmiu godzin, jakie spędziłem z ICO nieźle poznałem zamek. Jest mądrze zaprojektowany, już po paru chwilach gracz się orientuje gdzie co jest, to wielki plus tytułu. Powoduje to, że nie biegamy bezsensownie ciągnąc dziewczynę za rękę – nie, tu wszystko jest jasne, wystarczy podstawowa orientacja w przestrzeni by czuć dokąd należy się udać. Przez cały czas trwania przygody nie można narzekać także na zagadki; kolejne przejścia, mosty i inne dźwignie nie stwarzają super wielkiego wyzwania dla umysłu gracza, pozostając przy tym na tyle ciekawymi i logicznymi właśnie, że nie można także mówić o banale. Zaledwie jeden raz się musiałem na dłużej zatrzymać i próbować metodą prób i błędów, i podobno jest to moment dodany do wersji HD, podobno w oryginale tego elementu nie było.

W ICO jest także nieco walki. Nie jest to jednak typowa akcja, bowiem chodzi nie tyle o pokonanie czarnych, mrocznych duchów, co o niedopuszczenie do porwania przez nich Yordy. A by ich nie dopuścić należy je wyeliminować, niby na jedno wychodzi, jednak faktycznie nie jest to gra akcji, nie przeszkadza tylko jedno combo wykonywane przez chłopca, bowiem w walce częściej biegamy z dziewczyną trzymaną za rękę i kusimy przeciwników, by zaatakowali – by móc ich potraktować mieczem czy sztachetą – niż de facto walczymy, pozostawiając Yordę na boku. Jej nie można pozostawiać na boku.

ICO_06

To jest wspaniałym pomysłem, to przywiązanie. Jako gracz doskonale widzimy, że w niektóre miejsca nie ma żadnego sensu dziewczyny zabierać – powoli wspina się na drabiny, powoli z nich schodzi, trzeba ją wołać, długo się zastanawia nim gdzieś wejdzie czy zejdzie. A jednak należy ją ze sobą bezsensownie ciągnąć podczas eksploracji zamku, bowiem pozostawiona gdzieś sama sobie niemal od razu przyciągnie duchy. Jakie było moje zdziwienie, zaskoczenie, a potem uwielbienie dla pomysłu, gdy zrozumiałem, że duchów po drodze jest o wiele mniej, gdy dziewczyna wszędzie chodzi za chłopcem, gdy nie nudzi się sama! Ten motyw także buduje wspaniały klimat.

ICO_04

ICO to tytuł specyficzny, dla którego dość trudno znaleźć porównanie. To zamknięta przygoda, której nie da się ot tak, po prostu odegrać między spaghetti na obiad i lodem na patyku na deser. Gra wciąga, sugeruje, by poczekać z zabawą gdy domownicy pójdą spać, by zagrać wieczorem, w ciszy i spokoju, tym bardziej potęgowanymi przyjemnym, choć nieco niepokojącym klimatem. I jest ICO grą tak wciągającą, że jestem przekonany, iż większość graczy zaczynając zabawę właśnie wieczorem jest w stanie obejrzeć napisy końcowe i ostatnią scenkę przed udaniem się na spoczynek.

ICO_02

Gra spełniła wszystkie moje oczekiwania. Tak właśnie sobie ICO wyobrażałem czytając recenzję w PSX Extreme, jako tytuł wybitnie cichy, kameralny, wręcz intymny. I takim tytułem ICO jest. Gdybym kolekcjonował gry, a nie tylko wrażenia z nich, ta właśnie produkcja musiałaby się znaleźć w wersji pudełkowej na mojej półce.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.