Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Idealne przenosiny komiksu do gry, czyli jak wreszcie skończyłem Arkham Asylum

Arkham_Asylum_00Lubię komiksy, także te amerykańskie, o superbohaterach. Jednak pomiędzy “lubię” a “uwielbiam” jest ogromna różnica, stąd potrafię całe kwartały przeżyć nie czytając nic z historii obrazkowych, a potem na raz połykać kilkanaście tomów. Muszę po prostu mieć odpowiedni nastrój, by po komiks sięgnąć. A piszę o tym, by wytłumaczyć jak to jest, że w Arkham Asylum grałem już lata temu, na Xboksie 360, miałem grę na DVD, potem w wersji cyfrowej, teraz mam PlayStation 3, i znowu w wersji cyfrowej, i dopiero teraz tytuł ukończyłem. A przecież jest genialny! Jednak musiałem mieć odpowiedni nastrój, sorry, wiecie, facet przebiera się za nietoperza…

Podobno to pierwsza gra o Batmanie, która się udała. Nie wiem, nie pamiętam żadnych innych, nie sposób jednak nie przyznać, że jest to tytuł udany. W zasadzie można bez żadnego mrużenia oczu nazwać grę wybitną, bowiem jest to jedna z tych produkcji, które stały się wyznacznikiem nowej jakości, i z której konkurenci Rocksteady bezczelnie zaczęli kopiować rozwiązania.

Historia tu przedstawiona to typowy komiks o Batmanie. Nasz mroczny bohater (w kostiumie ze szpiczastymi uszami i w pelerynce) odprowadza Jokera do Akrkam Asylum, gdzie jest miejsce takich, jak Joker. Jednak cała procedura idzie jakoś zbyt łatwo, i jak się szybko okazuje, nie bez powodu. Wiecznie uśmiechnięty przeciwnik człowieka-nietoperza wszystko zaplanował, uwalnia się, bierze Arkham Asylum w posiadanie i zaczyna zabawę w swoim stylu, zabawę pełną szaleństwa. Dołączają do niego inni, i w pierwszej dobrej grze o Batmanie spotkamy także Poison Ivy, Scarecrowa, Killer Croca, Harley Quinn czy Zsasza.

Arkham_Asylum_01

Co zatem jest w grze tak dobrego? W zasadzie – wszystko. Od oprawy audio-wizualnej począwszy, poprzez absolutnie genialną, nowatorską metodę walki i świetne wykorzystanie typowych bat-gadżetow, do wykonania tego komiksu przeniesionego na ekran telewizora. Aktorzy zostali dobrani wspaniale, w dużej części ze slynnej animowanej serii o Batmanie. Jokera z kolei gra Mark Hamill, który ex-aequo z Nolanem Northem zajmuje od lat pierwsze miejsce na podium światowego dubbingu. Studio stojące za grą, wspomniane już Rocksteady, nie zrobiło po prostu gry ze znanym bohaterem, marnując potencjał, skupiając się na licencji. Nie, ludzie odpowiedzialni za ten tytuł zrobili ogromny prezent wszystkim fanom Mrocznego Detektywa, w udany sposób przenosząc na konsolę styl najlepszych, najbardziej adekwatnych, najbardziej wyrazistych epizodów o przygodach Batmana. Obojętnie czy mamy do czynienia z Jokerem, Scarecrowem czy Zsaszem – to jest komiks, a dopiero potem gra. Drobiazgowość twórców wręcz przytłacza, powodując, że nawet tacy jak ja, czyli lekce sobie ważący różnego rodzaju znajdźki, zaczynają wyciskać z tytułu więcej i więcej, właśnie pragnąc odnaleźć wszystko, bowiem daje to tak dużą przyjemność.

Arkham_Asylum_03

Klimat jest niesamowity. Arkham Asylum jest nieźle wyważonym tytułem, w którym eksploracja wariatkowa daje ogromną przyjemność. Mamy tu zarówno sporo walki, jak i nieco skradania, a także czasem bardzo udane walki z bossami – nawet jeśli nie pod względem zręcznościowym (jak te ze Scarecrow), to tak klimatyczne, że nie sposób nie zachwycać się jakością tego, co widać na ekranie telewizora. Tak powinno robić się gry na podstawie komiksów!

Koniecznie należy dodać kilka słów o walce. Rocksteady przygotowało system, w którym jeden Batman jest w stanie walczyć z przeważającymi siłami wroga, walczyć wręcz, i jest to nie tylko widowiskowe, ale także przyjemne. W pierwszej chwili walka odrobinę przypomina tę z serii Assassin’s Creed, czyli atakujemy i wykonujemy kontry. Jednak o ile w cyklu o zabójcach wszystko jest statyczne, powolne i pełne często żenującej flegmy, tak tutaj jest nic, tylko dynamika. Przede wszystkim w Batmanie przeciwnicy faktycznie atakują w liczbach większych, niż jeden. Nie czekają grzecznie w kolejce, tylko szturmują Mrocznego Rycerza. Sprawnie wykonywana kontra spowalnia czas, ale nie po to, by gracz coś robił, ale tylko by podziwiał przepiękne animacje postaci i ciosy, jakie kładą kolejnych wrogów. System jest dopracowany i robi ogromne wrażenie, i sprawdza się tak dobrze, że zaczynamy go oglądać w coraz większej ilości tytułów. Ten sam system walki został zaimplementowany w chociażby Shadow of Mordor, i prawdopodobnie będzie wykorzystany w Mad Maksie, z którym wiążę spore nadzieje.

Arkham_Asylum_04

Jedyne, co początkowo trudno było mi przyjąć, to tryb detektywa. Używając przycisku Batman stosuje coś w stylu innego spojrzenia, bardziej analitycznego. O ile graficzne przedstawienie robi wrażenie, bo kolejny raz udowadnia drobiazgowość twórców tytułu, tak sama idea średnio mi się podoba, musiałem się do niej długo przyzwyczajać. Tryb detektywa czarno na białym pokazuje to, czego normalnie raczej nie widać, co nie jest tak oczywiste; przejścia, włazy, a także przeciwników stojących za rogami, murami itp. Jest to ogromne ułatwienie, zbyt wielkie, gracz przestaje kombinować i myśleć, tylko klika L2 i – ciach! – już widać gdzie jest coś, co popchnie akcję do przodu. Jednak muszę pamiętać, że to Batman – koleś przebrany za nietoperza, paradujący z groźną miną w stroju gacka i w pelerynie – i nie sposób powiedzieć, że tryb detektywa do niego nie pasuje. Wręcz przeciwnie, jest równie typowy dla tego bohatera, jak jego niemożliwe gadżety.

Arkham_Asylum_02

Długo to trwało, ale się udało. Nie dość, że Arkham Asylum ukończyłem, to zrobiłem to z radością, jedynie odrobinę zawiedziony prostotą, wręcz banałem finałowej walki z Jokerem. Ale mimo to uważam, że jeśli jakaś gra powinna dostać najwyższą notę, to właśnie ta – bo praktycznie wszystko zrobiła dobrze.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.