Dodatek, bez którego nie można nazwać „Dzikiego Gonu” ukończonym

sercaps4Prawdę mówiąc od momentu premiery Dzikiego Gonu w maju 2015 roku ciągle w grę gram. Jasne, że z przerwami, i nie bezustannie. Jednak do maja roku 2016 zdążyłem ukończyć tytuł razy trzy, bawiąc się wyborami, zmieniając partnerki, ale bez większych zmian zakończenia gry – ot mój Geralt w pewnych momentach po prostu ma takie same zasady. A jednak nie zakupiłem dodatku Serca z kamienia po premierze, czekałem ten rok, by do nowych, nieznanych mi przygód Białego Wilka zasiąść nie na godzin dziesięć, ale więcej. Czekałem zatem na drugie rozszerzenie i teraz znowu gram hurtowo, po cztery-pięć godzin na dobę. Opuszczenie zabawy po samych Sercach… byłoby zbyt okrutne.

Powrót do Novigradu

Od samego początku, od uruchomienia Serc z kamienia jedno widać wyraźnie: ponownie ukazany oczom gracza gigantyczny potencjał świata przedstawionego. Wystarczyło odrobinę mocniej zaludnić okolicę na wschód od Novigradu, żeby od razu poczuć ten znajomy dreszcz emocji na widok kolejnych zadań do wykonania i licznych znaków zapytania obiecujących kolejne wyzwania.

Velen
O północy nad jeziorem wiadomo, co się stanie

Sprawa zaczyna się banalnie – ot zdjęcia z tablicy ogłoszeniowej kolejnego zlecenia, tym razem na potwora ukrywającego się w kanałach pod Oxenfurtem. Geralt klasycznie dla siebie pracę rozpoczyna od wizyty u zleceniodawcy, którym okazuje się niejaki Olgierd von Everec – postać, która od pierwszych chwil staje się o wiele ciekawsza niż jakiś tam potwór ukryty w ściekach. On i jego kompania to wypisz wymaluj Kmicic i jego druhowie, pierwsi do bitki i do wypitki. Gra mocno zajeżdża Sienkiewiczem i jego powieściami, nie tylko zresztą trylogią, a autorzy wszystkie smaczki wplatają bardzo umiejętnie, powodując u gracza jeszcze większe zaangażowanie. Zresztą dodano tu nie tylko Sienkiewicza i nie tylko sarmatów, znajdziemy znacznie więcej legend oraz innego typu odniesień do polskiej kultury. I powiem szczerze, że od dawna nie widziałem tak dobrego sposobu na tej kultury promowanie. Wyobrażam sobie, że choć kilku graczy się znajdzie, którzy dzięki temu dodatkowi zainteresują się nieco niejakimi Bronowicami i odbywającym się w nich weselem; Geralt jest tu lepszy od niejednego nieskutecznego polonisty.

Velen
Polej, waćpan, polej!

Duże nowości

I nie chodzi tylko o nowe postaci (Shani!), ani nawet o nowe potwory do zabicia (arachnomorfy, czyli ogromne pająki, a nawet… dziki?). CD Projekt RED dobudowali do systemu gry kompletnie nową funkcjonalność – zaklinanie słów. Nieopodal Novigradu, przy wsi Bronowitz, pojawili się kupcy z Ofiru – ludzie o ciemniejszej skórze, wyznający wiarę w nieznane Geraltowi filozofie i bóstwa. Jest wśród nich zaklinacz, który potrafi rozbudować możliwości zbroi oraz uzbrojenia. Tracimy co prawda zdolności wypracowane przez kamienie runiczne i glify, jednak to, co zaklinacz potrafi, jest równie interesujące; a może nawet bardziej. Słów możliwych do zaklęcia nie jest może jakoś specjalnie dużo, jednakże bardziej liczy się ich jakość. A twórcy zadbali, by zaklęcia były zdatne dla różnych stylów zabawy, i ośmielę się stwierdzić, że każdy Geralt znajdzie coś dobrego dla siebie. I ten, który uwielbia walkę, jak ten, co więcej używa znaków, ten niezwykle agresywny, ale i ten, który lubi zawsze mieć zapas zdrowia.

Velen
Na cmentarzu przystoi zachować się godnie

Nim jednak zaczniemy szaleć, trzeba zaklinaczowi wybudować laboratorium. Szykujcie się na poważne, naprawdę poważne wydatki…

Velen
Cisza przed burzą

Masa doskonałej zabawy

Całkiem sporo opinii wyrażanych w internecie określa Serca z kamienia jako dodatek “lepszy od oryginalnej gry”. Jasna sprawa, że nie jest tak w sensie dosłownym, bez owej “oryginalnej gry” dodatek nie miałby szans funkcjonować. Jednakże po ogarnięciu walki z Dzikim Gonem, odnalezieniu Cirilli i ujrzenia wypracowanego przez siebie zakończenia – o, to co innego. Teraz właśnie, gdy w świecie przedstawionym czujemy się jak w domu (kurde, a czasem nawet i lepiej) faktycznie ta niespecjalnie długa, ale genialnie napisana i wyreżyserowana przygoda może powodować uczucie, że to jest lepsze, niż pamiętane przez nas przygody wcześniejsze.

Velen
Niczym ten kowboj w stronę zachodzącego słońca

Bo jest to przygoda samodzielna, napisana tak, że niewiele pobocznych zagadnień będzie potrafiło od niej oderwać. Umierałem z ciekawości kim jest Pan Lusterko (choć przecież tak naprawdę każdy to wie, tylko boi się powiedzieć na głos), długo myślałem nad ostatecznym wyborem, ale przed tym wszystkim byłem na weselu, oglądałem Geralta szczerzącego się do wieśniaczek niczym rolnik szukający żony, byłem na aukcji i ostro licytowałem interesujące przedmioty obiecujące kolejne przygody, wziąłem udział w pojedynku (waść machasz jak cepem!), a nawet niczym jakiś asasyn podsłuchiwałem przeróżne postaci by opracować w spokoju plan, który doprawdy w ogóle nie pasuje do typowych wiedźmińskich zleceń. I to wszystko w czasie kilkunastu godzin niezwykle intensywnej zabawy. Intensywnej także z innego powodu…

Velen
Tańczmy, pijmy, albo pijmy i tańczmy!

Ta gra straszy

Bowiem mamy tu nie tylko interesujących bossów, rzekłbym, że sporo lepszych od tych z podstawki. Takich, przy których wypada pomyśleć nieco więcej, niż tylko zastosować schemat: olej + eliksir + odwar + jadziem z mieczem. Prócz nich Serca z kamienia to także kompletnie inny klimat. To groza, momentami horror. Klucznika się wystraszyłem bardziej niż czegokolwiek innego w świecie gry, a niepokojące dźwięki przy eksploracji pewnej rodowej siedziby spowodowały, że wyłączyłem konsolę i poszedłem czytać książkę z zamiarem powrotu dopiero kolejnego dnia, i najlepiej we wcześniejszej porze, gdy nie jest tak ciemno.

Velen
Hola, panowie, kto teraz polewa?

No i ta historia! Momentami jest zabawna jak najlepsze fragmenty opowiadań i sagi pana Sapkowskiego, ale w tle widać dramat także godny autora oryginalnych przygód Geralta. CD Projekt RED zapewnił fanom nie tylko rozrywkę na niezwykle wysokim poziomie, ale także ostatecznie i bardzo dosadnie pokazał korporacjom zachodnim czym jest DLC, a czym płatne rozszerzenie i jak należy je robić. Po prostu trzeba w to zagrać, nie wyobrażam sobie fana zachwyconego Dzikim Gonem, który nie sięgnie po rozszerzenia. To byłaby ogromna strata.

Wiedźmin 3: Dziki Gon_20160528200731
Patrz. Widziałeś? 500 plus rozdają

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.