Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Dragon Age 2 na Marsie, czyli jak rozczarował mnie The Technomancer

technomancer_coverTechnomancer jest przykładem tytułu, w którym wyraźnie widać, że twórcy mieli parę niezłych pomysłów. Niestety jednak z jakiegoś powodu zrównoważyli ich ilość wpadkami i niedociągnięciami, dlatego nie ma szans na to, by o grze myśleć inaczej, jak tylko o produkcie jednorazowym, do ogrania i zapomnienia.

Gra jest opisywana jako RPG akcji, i to by się faktycznie zgadzało. Choć praktycznie zewsząd dookoła widać fascynację twórców serią Dragon Age, konkretnie częścią 2 i 3, mechaniki walki nie zrobili tak statycznej, “książkowej”, jak w cyklu o erze smoków. Tu walka jest mocno zręcznościowa, opiera się na wykorzystaniu umiejętności nabytych i przypisanych do odpowiednich klawiszy oraz unikach i aktywnej pauzie, ale… cóż, płynność i przyjemność znana z chociażby przygód Geralta z Rivii to nie jest.

The Technomancer_20161020163933
Krąg wtajemniczonych

Fabuła opowiada o kolonizacji Marsa i jest swego rodzaju kontynuacją poprzedniej gry – Mars: War Logs. Nie grałem, więc zamilknę w temacie nawiązań, zresztą znajomość tej produkcji nie jest konieczna do zabawy z Technomancerem. Jedyne, co trzeba wiedzieć, to fakt istnienia tytułowych bohaterów, ludzi obdarzonych nie tylko talentem do technologii, ale i swego rodzaju mocą, konkretnie na wykorzystaniu siły błyskawic, gromów. Startujemy z przygodą od postaw, od egzaminu, po którym nasz bohater – Zachariah zostaje wrzucony na głęboką wodę i już samodzielnie zaczynamy odkrywać świat przedstawiony wraz z jego lokacjami i frakcjami.

The Technomancer_20161020223506
Kolejne zadanie typu: przynieś, podaj, zamieć, zabij

Gra opiera się na podejmowaniu prostych wyborów i przemierzaniu lokacji podzielonych na mniejsze obszary, jednak na tyle duże, by dało się w nich upchać całkiem sporo zadań pobocznych. Tytuł niestety nie robi wrażenia rozmachem świata – można porozmawiać z niewielką ilością napotkanych istot, co robi smutne wrażenie w naszych czasach – te wszystkie postaci które jak niemowy przechadzają się dookoła jako nic tylko sztuczny tłum.

The Technomancer_20161023091108
Momentami fabuła stara się być emocjonująca

Wrażenia nie robi także grafika, która mi osobiście mocno kojarzyła się z poprzednią generacją konsol. Rozumiem smutne kolory Marsa, ale nie rozumiem tego, że praktycznie każdy przeciwnik wygląda tak samo – w obrębie swego gatunku. Chciałoby się widzieć jakieś drobne różnice chociażby w kolorach.

Istotą zabawy jest oczywiście walka. Oparta na zręcznościowym modelu sprawia początkowo wrażenie nieźle zaprojektowanego systemu, jednak szybko okazuje się, że gra oszukuje. Mimo możliwości unikania ciosów, co w połączeniu z budowaniem całkiem sprawnych combosów zapowiada się nieźle, szybko okazuje się, iż niezależnie od umiejętności gracza pewnych uderzeń nie obronimy/unikniemy. Niektóre ataki przeróżnych istot zawsze kończą się ciosem, często także zawodzi system ustalania domyślnego celu (tu pomaga nieco aktywna pauza, choć wytrąca z rytmu gry), wreszcie ciała daje kompletnie kamera. I jest kamera niewątpliwie najsłabszym elementem Technomancera, którego nie sposób naprawić nawet mimo możliwości ustawiania samodzielnego kamery. W czasie walki kamera wariuje, psuje rytm, który w grach akcji jest bardzo istotny. Walka szybko okazuje się niewypałem; czymś, co z założenia miało dobry plan, ale wykonanie kompletnie siadło. A chciałoby się grać, bo system naprawdę jest pomyślany dobrze, a możliwość przełączania na bieżąco bohatera do trzech różnych stylów walki aż się prosi o wykorzystanie.

The Technomancer_20161023101330
Właśnie taką kurtkę muszę sobie kupić. Zajefajna.

Nie podoba mi się także sposób poruszania się postaci. Jak to w RPG bywa znajdziemy tu sporo lootu, jednakże podchodzenie do miejsc oferujących znajdźki jest tak koszmarnie zepsute, że z czasem przestałem zaglądać w te miejsca, co dramatycznie popsuło mi zabawę. Ale poważnie: sposób poruszania się bohatera, kamera i bezwładność postaci przypominają mi mocno siódmą generację i tytuły takie jak Fallout 3 albo Oblivion – wówczas świetne, dziś w zasadzie niegrywalne (jeśli chodzi o sterowanie).

The Technomancer_20161023141405
Fajne pieszczochy

Reszta gry zbudowana jest na zasadach znanych z cyklu Dragon Age. Prócz Zachiariasza do drużyny dołączamy jeszcze dwoje postaci, wybór pewien jest, można kombinować. Postaci same się zarządzają, gdy padną, to po walce potrafią powstać. Gracz jedynie zarządza ich ekwipunkiem. Tu warto dodać, że ekwipunek jest jednym z mocniejszych punktów zabawy, bowiem oddano nam do dyspozycji system craftingu i samodzielne ulepszanie broni i zbroi daje radę.

The Technomancer_20161023192906
Tylu ludzi, a każdy niemowa

Niestety nie daje rady fabuła, która choć bardzo się starałem i tak ostatecznie jest raczej nudnawa. Nie pomaga fakt, że zabawa (zupełnie jak DA 2) polega na przemieszczaniu się wielokrotnie po tych samych lokacjach jedynie w celu pogadania z kimś innym, zabicia czegoś. Technomancer to gra zaledwie dobra, a może nawet jedynie przeciętna. Tylko najwięksi fani rozgrywki RPG znajdą tu coś dla siebie. Drewniane dialogi, pozbawione szerszego celu misje, kiepskie wybory bohatera i ogólne niedbalstwo przy budowaniu historii skreślają tę pozycję z grona gier, które warto polecić każdemu. Tylko najwierniejszym fanom, i to po mocnej przecenie.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.