No, teraz to już mobilna sekcja Square Enix ma we mnie fana, czyli o Deus Ex Go

Strasznie przyjemnie jest móc chwalić twórców cyklu gier. Ale w tym wypadku nie da się inaczej, bowiem mobilna dywizja Square Enix na pochwały zdecydowanie zasługuje. Od premiery Hitman Go pomysł na logiczną grę na dotykowym ekranie jest sukcesywnie rozwijany, zatem Deus Ex Go wykorzystuje wiele pomysłów z przygód Agenta 47, dodając sporo z Lara Croft Go, ale nie poprzestając na tym. Szacunek u twórców wzrasta kolejny raz, bowiem ostatnia (jak na razie) odsłona cyklu Go znowu dodaje sporo interesujących rzeczy, bardzo umiejętnie wykorzystując świat, z jakiego Jensena znamy.

Kto gościa kojarzy z konsol siódmej i ósmej generacji, ten wie, jak istotna w grach z Adamem jest fabuła. I oto pierwsza niespodzianka – gra oferuje całkiem interesującą historię, tj. dialogi, trzymające gracza już nie tylko ze względu na samą rozgrywkę, ale i wydarzenia.

Zadbano także, żeby rozgrywka nie była jedynie powieleniem przygód poprzednich bohaterów. Istotnym czynnikiem jest zmiana zasad rządzących przeciwnikami. Nie są już tak ślepi, zasady dotyczące widoczności naszej postaci są zmienione, mocno przebudowując gameplay. Wciąż mamy do czynienia z grą logiczną, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że łamigłówka stała się w jakiś sposób skradanką, z których Adama Jensena kojarzymy.

Świat Deus Ex to cyberpunk, i spieszę donieść, że różnego rodzaju przeszkadzajki na drodze naszego bohatera zostały w cyberpunku przyjemnie umieszczone. Gdy wrogowie Adama dostrzegą, zamieniają się w niezniszczalnych, włączając jakieś swoje implanty, zaś sam Jensen potrafi się zrobić na parę chwil niewidzialny, nie wspominając o ciekawym wykorzystaniu i osadzeniu w grze logicznej możliwości zdalnego dostępu czy hakowania przeróżnych terminali.

Pewnie, że na siłę znajdziemy parę rzeczy, do których można się przyczepić. Najbardziej zabolał mnie moment, w którym należy wykorzystać zupełnie nowy gadżet, by przejść dalej. Jednak gra w żaden sposób o gadżecie nie informuje, gracz nawet nie wie, że jest w posiadaniu czegoś nowego. Zmarnowałem tu parę chwil, nim dotarłem do sensu etapu, oj, zmarnowałem. Ale prawdę powiedziawszy to drobnostki, a gra oferuje wyzwanie na przyzwoitym poziomie, ciekawą fabułę, zupełnie nie marnuje ani bohatera, ani świata znanego z cyklu “dużych” gier, no i często bywa w promocjach za naprawdę parę złotych. Nic, tylko polecać, co też z tego miejsca robię.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.