Jeśli mało Ci serii „Go”, bierz Geostorm, możesz nawet bez płacenia

Geostorm to bardzo udane nawiązanie do znanej serii Go, wykorzystującej bohaterów znanych z cykli Tomb Raider, Hitman czy ostatnio także Deus Ex. Jest to gra logiczna, w której przesuwamy bohatera po z góry zaplanowanych ścieżkach tak, aby dotarł do celu likwidując po drodze wszystko, co przeszkadza. Gra nawet oferuje jako taką fabułę, ot, tyle by wiedzieć po co właściwie bohaterowie wykonują swoje czynności. Mamy do czynienia z czymś na kształt ekologicznej katastrofy na całej Ziemi, wywołanej przejęciem przez „złe siły” sieci satelitów kontrolujących warunki pogodowe.

Jednym z lepszych motywów w Geostorm zastosowanych jest wprowadzenie kilku postaci grywalnych. Zaczynamy w Dubaju, gdzie będziemy kierować krokami księgowej, próbującej uciec z biurowca zalanego przez tsunami. Następnie trafimy do wypełnionego śniegiem i lodem Afganistanu, potem do Orlando, gdzie trwa burza elektryczna, wreszcie będziemy mieli okazję zbadać przestrzeń kosmiczną.

Każda z postaci posiada te same możliwości, czyli może się poruszać, wspinać na niewielkie wysokości, pływać. Różnią się jednak etapy, i tak księgowa ma do czynienia głównie z zagadkami logicznymi dotyczącymi manipulowaniem zebraną w pokojach wodą, zaś w Afganistanie bawimy się przede wszystkim rozbijaniem lodowisk, po których bohater nie potrafi swobodnie się poruszać, bowiem się ślizga. Etapów nie znajdziemy przesadnie dużo, jednak obietnica producenta o wielogodzinnej rozgrywce nie jest tylko sloganem. W takich grach bowiem nie chodzi jedynie o dojście do końca planszy, do jej opuszczenia. Często ta czynność nie jest nawet przesadnie wymagająca. Jednak istotne jest to, by po drodze wykonać dodatkowe wyzwania.

Czasem jest to ograniczenie ilości ruchów, tzn. dostaniemy więcej punktów (nie wspominając o satysfakcji) za dojście do wyjścia poniżej określonej ilości kroków. To jest akurat słabe, bo nijak ma się do fabuły; sam wolę nieco bardziej oparte w historii wyzwania. Ale na szczęście takich nie brakuje, księgowa ma możliwość wyciągania danych z biurowych komputerów, żołnierz zbiera dane z rozbitych stacji pogodowych, podobne zadania mają pozostałe postaci. I dopiero wtedy odczuwamy radość, gdy do wyjścia z planszy zebraliśmy to, co trzeba, a by to uczynić czeka gracza niejedno powtórzenie etapu, szukanie najlepszej drogi, kombinowanie co i w jakiej kolejności ruszyć, by móc wszystko zaliczyć.

Gra jest absolutnie godna polecenia. Warto także dodać, że można w nią grać na cebulowych zasadach, i zamiast wydać na całość około 20 złotych oglądać reklamy pomiędzy etapami. Wybór należy do gracza, skoro producent taką możliwość daje, nie widzę powodu, by nie skorzystać.

No i wreszcie Geostorm ma jedną, wielką zaletę. A może wadę. Zależy od gracza. Jest to tytuł odrobinę łatwiejszy od Hitmana Go, czy Deus Ex Go. Faktycznie oferuje zabawę bez frustracji, którą niejeden gracz mógł odczuwać przy wyżej wymienionych produkcjach. Z drugiej strony Geostorm zapewnia mniejsze wyzwanie, ale moim skromnym zdaniem i tak oferuje zabawę na dobrym poziomie. Prawdę mówiąc sam nie potrafiłem się oderwać.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.