Niestety, ale „Dziewczyna z pociągu” to nie jest, czyli o drugiej powieści Pauli Hawkins

Nie powiem, żeby “Dziewczyna z pociągu” mnie zwaliła z nóg, znacznie bardziej od fabuły pamiętam całkiem sprawne zaprezentowanie choroby zwanej alkoholizmem. Z myślą, że za to autorce należy się szacunek sięgnąłem po kolejną powieść pani Hawkins, ale tym razem nie było się czym zachwycać.

Tak naprawdę sprawa dotyczy odpowiedzi na jedno podstawowe pytanie: czy autorka chciała napisać thriller o morderstwach z klasyczną zagadką: “kto zabił?”, a przy okazji opowiedzieć o naznaczonym pewnym wydarzeniem związkiem dwóch sióstr? Czy ważniejszy był motyw, który ów związek zniszczył, wypaczył, a fabuła była jedynie dodatkiem? Taka Asa Larsson czy Hakan Nesser z całą pewnością wybrali by drugą opcję, której ja mocno kibicowałem. To mnie interesowało, tak, jak w poprzedniej książce kwestia alkoholowa.Continue reading →

Jakie czasy, taka fantastyka socjologiczna, czyli o „Opowieści Podręcznej” słów parę

Podobnie jak w przypadku ‘Gry o tron”, o tym, że taka powieść w ogóle istnieje dowiedziałem się dopiero, gdy zaczęto tworzyć serial. A że nie mam w zwyczaju oglądać produkcji tv bez znajomości oryginału książkowego, po “Opowieść Podręcznej” sięgnałem. Przeczytałem. I jestem tak zmęczony, że serial na razie zostawiam w spokoju.

Powiedziano już o książce tak wiele, i zinterpretowano ją na tyle możliwych sposobów, że dosłownie każda frakcja osiągnęła już chyba zadowolenie. Tymczasem wydaje mi się, że wpierw wypadałoby powiedzieć, że “Opowieść Podręcznej” jest książką z gatunku fantastyki naukowej, a konkretnie podgatunku fantastyki socjologicznej. I że na półce może spokojnie stać obok Orwella i Zajdla. I że warto rzecz przeczytać bez usilnego poszukiwania fragmentów, którymi można poprzeć jakieś tam tezy, własne czy cudze. Warto spróbować po prostu przeczytać opowiedzianą tu historię, która – info dla tych, którzy nie znają, a się wymądrzają – wcale nie jest wypełnioną seksem i hedonizmem obrzydliwością. Nie jest także – info dla innych, którzy nie znają, ale się wymądrzają – powieścią o biednych, słabych kobietach. Ani twardych, mocnych kobietach. Ani o mężczyznach, którzy myślą tylko o jednym, kobiety mając za przedmioty. Nic ale to nic z tych rzeczy.Continue reading →

Zjednoczmy wszystkie siły, kapitalisto miły, czyli wreszcie skończyłem czytać „Grona gniewu”

Nie da się ukryć, że Grona gniewu są powieścią o wiele trudniejszą w odbiorze od klasyków takich jak Myszy i ludzie czy Na wschód od Edenu tego samego autora. Zarówno pod względem poruszanej tematyki, jak i pióra pisarza, tu swobodnie wędrującego po opowiadanej historii, pozornie chaotycznie. Te rozdziały, które na chwilę zostawiają rodzinę Joadów, by móc skupić się na przemyśleniach dotyczących życia w Oklahomie, albo wcielić się w rolę sprzedawcy samochodów, który zbija fortunę na tysiącach wędrujących na zachód rodzin – te rozdziały znacząco utrudniają zapoznanie się z postaciami, a jednocześnie są chyba najlepszym momentem książki. Pozorny chaos w lekturze towarzyszy czytelnikowi do dosłownie ostatniej sceny – rzeczy tak mocnej, że po prawdzie nie wiadomo, co o niej od razu pomyśleć, jak to przyjąć. I dopiero po chwili, pamiętając o całej rodzinie tu przedstawionej, o powolnym jej upadku, jako grupy społecznej, jej degradacji, kolejnych umykających w bok członkach, dopiero wtedy ostatnia scena jest jak wisienka na torcie. Albo jak ostatni gwóźdź do trumny, bo jednak wydźwięk powieści jest jednoznaczny i w przeciwieństwie do nakręconego filmu nie oferuje żadnej złudnej nadziei.Continue reading →

Co stanie się z nami, gdy nadejdzie koniec?

Jestem naturalnym odbiorcą tego typu literatury, nic więc dziwnego, że subiektywnie oceniam książkę dość wysoko. Jest to dzieło w bardzo udany sposób ukazujące przyczyny powstawania nastrojów faszystowskich w nawet najbardziej tolerancyjnych społeczeństwach. Oto Islandia, nam kojarząca się jako mityczny kraj mlekiem i miodem płynący, z powszechnym dobrobytem i życiem na wysokim poziomie. Jednak pewnego dnia ta niewielka wyspa, ten skrawek skały z odrobiną uprawnej ziemi zostaje odcięty od reszty świata. Nie wiadomo co się stało, i czy jest to sprawa na miarę zaledwie Europy, czy też całego świata. Kto podejmuje próbę opuszczenia Islandii, z tym kontakt się urywa. Prezydent i premier byli poza krajem, musi powstać coś tymczasowego, jakieś centrum zarządzania kryzysem. Continue reading →

Okrutny wiek XX na ziemiach polskich, czyli sześć tomów „Zemsty i przebaczenia”

Po pierwszym tomie cyklu “Zemsta i przebaczenie” byłem bardzo zadowolony i oczywiście sięgnąłem po kolejne. I choć całość serii okazała się być czymś innym, niż przypuszczałem, a może nawet liczyłem, i tak trudno mi książek Joanny Jax nie polecić.

Otóż liczyłem na historię być może w stylu serialu “Dom”, gdzie na przykładzie kilku postaci będziemy mogli obserwować zmiany w Polsce od czasów przedwojennych do powojennych. Po prawdzie “Zemsta i przebaczenie” dokładnie tym jest, ale czas, o którym mówi jest znacznie bardziej ograniczony, niż mi się marzyło. O ile akcja zaczyna się wystarczająco długo przed II wojną światową, tak prawie wszystkie tomy opowiadają o czasie wojny, a przemian po niej dotyczy tom ostatni, i historia kończy się na długo nawet przed pierwszymi zrywami Polaków przeciwko władzy komunistycznej, a co dopiero marzyć o dotarciu z opowieścią do lat 90. Continue reading →

Bzdury, że faktycznie, aż strach… ;)

Nie pamiętam ile mogłem mieć lat, gdy pierwszy raz natknąłem się na powieści Grahama Mastertona. Niewiele, było to gdy odszedł PRL, przyszła RP i wraz z nią setki kolorowych książek z atrakcyjnymi, wyzywającymi wręcz okładkami. Książki te, jak wszystkie w domu moich rodziców, leżały sobie na wierzchu, czytane, także przeze mnie. A przynajmniej ich początki.

Na zawsze zapamiętam przerażenie, jakie ogarnęło mnie już w trakcie kilku pierwszych stron książek takich jak Manitou czy Kostnica. Wówczas nie doczytałem ich do końca, lecz mimo to strach pozostał ze mną na długo; nawet dziś wydaje mi się, że mogę sobie przypomnieć jak wówczas ogarniała mnie najczystsza groza, przekonanie, że to wszystko prawda. Banalne pomysły Grahama Mastertona trafiały na podatny grunt, siejąc niechęć do powieści z dreszczem (i grozy samej w sobie), która pozostała ze mną długie lata.Continue reading →

Kompletna strata czasu, czyli Rizzoli i Isles po raz dwunasty

Nigdy nie uważałem Tess Gerritsen za pisarza z pierwszej ligi; bardziej za sprawnego rzemieślnika. Kolejne tomy o Jane Rizzoli i Maurze Isles czytało się nieźle, ale większych fajerwerków dawno przestałem się spodziewać. Autorka czasem mnie zaskoczyła, oferując książkę o jakości jednak ponadprzeciętnej, ale przeważnie lektura była po prostu ok. Niestety jednak nie tym razem. “Sekret, którego nie zdradzę” to chyba najsłabsza część cyklu, w której wyraźnie widać, że sławna seria stała się sposobem na dochód, a autorka nie odczuwa presji oferowania czytelnikom lektury, którą będzie można zapamiętać na dłużej.Continue reading →

Jak Robinson zagubiony w kosmosie, czyli o Alone with You słów parę

Zawsze gdy przeczytam świetną książkę lub ukończę świetną grę mam coś w rodzaju kulturalnego kaca. Jakie są szanse, że kolejna gra/książka będzie tak samo dobra? Praktycznie za każdym razem musimy mierzyć się z czymś, co w innych okolicznościach mogłoby się podobać, jednak po spędzeniu kilkunastu lub więcej godzin z produktem dającym tak wiele radości inne, konkurencyjne produkty bledną. Miałem to po Skyrimie, miałem po Wiedźminie, miałem po dziesiątkach świetnych tytułów. Mam i po Far Cry 5.

Jednak tym razem zamiast marudzić, postanowiłem spróbować czegoś innego. Czegoś specjalnie, jakby na złość gigantom AAA, małego, niedużego, drobnego. I nie na PS4, nie na telewizorze, a na Vicie, z boku, z pełną świadomością grania w drobiazg. Indyczka. Popierdółkę. Z radością donoszę, że system działa, a wzięta na warsztat gra Alone With You spełniła pokładane w niej nadzieje. Nie dopuściła do rozwinięcia kaca i do jeszcze większego marudzenia że “nie ma w co grać”.Continue reading →

No one is coming to save you, czyli o moim zachwycie nad Far Cry 5

Wszyscy wiemy, że najlepszą odsłoną cyklu Far Cry jest część trzecia. Czwórka niezbyt twórczo rozwinęła myśl trójki, a usytuowany w prehistorii Primal poszedł w rozwoju tak daleko, że aż stanął w miejscu. Patrząc z boku na piątkę obiektywnie trudno jest znaleźć wiele zmian na tyle istotnych, by mówić o rozwoju na tle wciąż wspominanej trójki. Ale mimo to bez wahania powiem głośno, że od końca marca 2018 roku najlepszą odsłoną cyklu Far Cry jest właśnie piątka!

Bo tak naprawdę jakby pomyśleć dlaczego gracze wciąż wychwalają część trzecią, to po dokładniejszej analizie okazuje się, że z powodu… złoczyńcy. Pirat Vaas (świetnie zagrany przez Michaela Mando) tak bardzo zapadł nam w pamięć, że oczekiwaliśmy cholera jedna wie czego przy części czwartej. Bo na pewno nie zmian w sposobie rozgrywki, która jest aż tak przyjemna. Oczekiwaliśmy przede wszystkim następcy Vaasa, jednak z całym szacunkiem dla Troya Bakera jego Pagan Min nie było wystarczająco dobrym kandydatem. To się jednak zmienia w najnowszej odsłonie, w której spośród czterech czarnych charakterów każdy na swój sposób daje radę, jednak wg mnie dwoje z nich przebija Vaasa. Mowa tu o Faith i samym Ojcu, Josephie Seedzie.Continue reading →

Synowie Anarchii w wersji rysunkowej

Serial Sons of Anarchy uważam za jeden z lepszych, jakie dane mi było obejrzeć w ostatnich latach. Pewnie, że nie ma startu do takich klasyków jak Breaking Bad, ale był niezły, angażujący, i co najważniejsze – skończył się nim upadł, co zdarza się tak rzadko (Dexter na zawsze w naszych sercach).

Jak się okazało, pojawiły się inne media opisujące losy gangu z Charming. Zostało wydanych 25 epizodów komiksu opisującego znanych nam bohaterów, a całość rozpoczyna się od sześcioodcinkowego mini cyklu, którego bohaterem jest mój ulubiony Alex “Tig” Trager, szalony maniak, przeżywający ciągle okrutnie zadaną śmierć swojej córki. Przygoda dzieje się w czasach, gdy na scenie pojawił się czarnoskóry gangster Pope, i nim Jax tę sprawę załatwił.Continue reading →

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.