Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Janusz A. Zajdel "Lalande 21185"

Lalande 21185O ile się nie mylę, „Lalande 21185” to pierwsza powieść naszego prywatnego, rodzimego mistrza fantastyki socjologicznej, jaka ukazała się w druku. I oczywiście nie należy do tegoż gatunku, jest to po prostu bardzo klasyczna tak w formie, jak i treści książka science fiction.

Bohaterami jest grupa astronautów, udających się do tytułowej gwiazdy Lalande 21185. Wśród nich znajdziemy znacznie młodszych członków załogi, wręcz dzieci jeszcze, urodzone w astrolocie. Wyprawa jest typowo badawcza.

Fabuła nie zachwyca. Nie jest oczywiście zła, nic z tych rzeczy. Po prostu historia jest dość przeciętna, a wszelkie ciekawe myśli autor niestety podaje w sposób lekko łopatologiczny, każąc swoim bohaterom wygłaszać gigantycznej długości monologi (zwłaszcza na końcu książki). Mimo to książka jest warta przeczytania nie tylko dlatego, że jej autorem jest twórca „Paradyzji” i „Limes Inferior”. Znajdziemy tu nieco typowego, zajdlowskiego poczucia humoru, które doskonale znamy z jego rewelacyjnych opowiadań. Niektórym czytelnikom, zwłaszcza tym, dla których science fiction to absolutnie najważniejszy gatunek literacki spodoba się także bijąca z każdej niemalże strony prawda, którą Zajdel głosił otwarcie wszem i wobec: nauki humanistyczne są ważne, lecz to przedmioty ścisłe są tym, co popycha nas do przodu i to one są najważniejsze.

Lalande 21185
Nasza Księgarnia 1966

Jacek Dukaj "Wroniec"

WroniecW pierwszej chwili myślałem, że „Wroniec” to coś na kształt „Koraliny” Neila Gaimana, czyli powieść grozy dla najmłodszych, z dużą dawką dowcipu przeznaczonego także dla nieco starszych czytelników. Wszak sam moment porwania ojca bohatera, małego Adasia i zranienia jego matki to groza stuprocentowa. W następnych jednak linijkach tekstu ewentualny horror zmienia się w czystą groteskę i z może nawet lekkim wstydem zmuszony jestem dołączyć do tych, którzy zastanawiają się dla kogo w ogóle „Wroniec” został napisany? Bubeki, Podwójne Agenty, MOMO, Maszyna-Szarzyna… to wszystko fajnie brzmi „na sucho”, ale podczas lektury trzeba mocno zagiąć rzeczywistość, by móc się od stanu wojennego uwolnić, i potraktować „Wrońca” po prostu jako dziecięce fantasmagorie, koszmar. To jednak jest temat, przy którym trudno jest się po prostu zabawić przy lekturze, inne spojrzenie autora do mnie nie trafiło, w pierwszej chwili nawet przypuszczałem, że może „Wroniec” miał być Dukajowym głosem w odwiecznym konflikcie, czy stan wojenny był zbrodnią, czy ratunkiem. Na szczęście po ukończeniu lektury to wrażenie zostało zmazane i ostatecznie mogłem uznać książkę za zjawisko ciekawe, jeszcze ciekawszą próbę odkrywania kolejnych horyzontów u pisarza, doskonałą zabawę słowem… jednak gdybym mógł się posłużyć słownictwem Mike’a Valentine’a Smitha, „Wrońca” zdecydowanie nie zgrokowałem.

Wroniec
Wydawnictwo Literackie 2009

iWoz. Od komputerowego geeka do kultowej ikony

iWozSteve Wozniak to postać, której żadnemu fanowi technologii, komputerów czy też ogólnie nowoczesnego stylu życia przedstawiać nie trzeba. Autentyczny geniusz, wybitny inżynier, a do tego jeszcze zapalony dowcipniś o dość specyficznym poczuciu humoru. Teraz, w pierwszej dekadzie XXI wieku, gdy niezwykle jasno świeci gwiazda Steve’a Jobsa warto sięgnąć po biografię Woza, bez którego słynny prezes Apple miałby znacznie bardziej utrudniony start (bo że Jobs byłby sławny i bez Wozniaka – tu nie ma miejsca na wątpliwości).

Woz zdecydował się sam napisać swą biografię, współautorka Gina Smith jego historię, opowieści po prostu pomogła poskładać, by książkę czytało się wygodniej. Jest to dość klasyczny przedstawiciel gatunku, urodziłem się, mieszkałem, żyłem… Jednak pisany z owym nietypowym humorem, który tak bardzo wyróżnia Wozniaka od innych ludzi. W jego słowach wszystkie fakty, które zadziwiają do dziś, np. samodzielne złożenie Apple I, potem Apple II, czyli praktycznie pierwszego komputera dla każdego na którym każdy mógł coś zrobić, wcale nie jest takie nadzwyczajne. Wozniak podkreśla na każdym kroku, że to nie pieniądze były motorem, nie rywalizacja czy nawet miłość i pasja, jakie odczuwa wielu dziś do technologii. Jemu zawsze po prostu chodziło o samą inżynierię, proces, który zaczyna się na kartce papieru a kończy trzymaniem w dłoniach gotowego, wypieszczonego produktu.

Rewelacyjna książka, z której dowiemy z pierwszej ręki się jak też wyglądała najsłynniejsza komputerowa firma świata. Opisze to człowiek, który lekce sobie ważył wszelkiego rodzaju zarządy, prezesostwa, funkcje. Choć to on właśnie i jego geniusz tworzył komputery, Wozniakowi nigdy nie zależało na niczym innym, jak tylko pracy i jej efekcie. Dlatego może sobie pozwolić na opisanie prawdy, bez upiększania faktów na temat Jobsa oraz innych znanych nam ludzi, którzy wspólnie odmienili świat, czyniąc go takim, jakim dziś znamy.

iWoz: From Computer Geek to Cult Icon
Wydawnictwo EMKA

Feliks W. Kres, Księgi Całości tom 3: "Grombelardzka Legenda"

Grombelardzka legendaChodzą słuchy po sieci, że to prawie siedmiuset stronicowe wydawnictwo śmiało może konkurować z nagrodzonym Zajdlem „Królem Bezmiarów”. I z pewnością tak jest, pod jednym, konkretnym punktem – książka jest „zlepiona” w podobny sposób z licznych, chronologiczno ułożonych opowiadań, z których wiele było znanych już wcześniej z kart książek „Prawo sępów” i „Serce gór”. Dla jasności, to nie zarzut, a pochwała – dzięki temu wszystko, co dotyczy Łowczyni i jej udziale w niezwykle ważnych dla Szereru wydarzeniach mamy razem, w jednym tomie.

Autor prezentuje nam kilku bohaterów, szczególny nacisk położony został jednak na przedstawienie losów kobiety, łuczniczki, z pochodzenia Armektanki, z wyboru przebywającej wśród Gór. W „Grombelardzkiej Legendzie” poznamy dokładnie całą jej historię, od momentu, gdy świat usłyszał jej imię po raz pierwszy, do samego końca.

Twarda, rzemieślnicza robota, dla zdeklarowanego (ortodoksyjnego) miłośnika fantasy książka może być jedną z ulubionych. Jednak pozostałym czytelnikom miejscami może zdawać się nudnawa, lekko przegadana, a same góry Szereru nie potrafią – a przynajmniej mnie nie potrafiły – wciągnąć i zachwycić tak, jak Bezmiary. I tak, jak do „Króla Bezmiarów” na pewno powrócę, to „Legendę” sobie odpuszczę, raz na żywot mi w zupełności wystarczy.

Grombelardzka Legenda
MAG 2000

Philip K. Dick "Blade Runner"

Blade RunnerAkcja powieści toczy się po tzw. Ostatecznej Wojnie Światowej. Świat wygląda beznadziejnie; większość ludzi pragnie uciec do kolonii, gdzie jest bezpiecznie, bez promieniowania wpływającego na zdrowie. Ziemię zamieszkują głównie ci, którzy nie mogą się wydostać ze względu na choroby popromienne (tzw. specjale) oraz biedota, która tylko marzy o ucieczce, lecz nigdy nie będzie miała na nią szansy, z braku funduszy i perspektyw.

Jednak człowiek to taki gatunek, który do wszystkiego potrafi się przyzwyczaić. Większość ludzi jakoś ciągnie, wiąże koniec z końcem, takie kwestie jak wyścig szczurów i pragnienie władzy nie zniknęły. O statusie jednak nie decydują już tylko drogie garnitury, piękne i młode żony oraz samochody, ale posiadane zwierzęta. W wyniku Ostatecznej Wojny Światowej wyginęła praktycznie cała ziemska fauna, dlatego mieć udomowioną owcę, kozę, a nawet ropuchę to marzenie praktycznie każdego człowieka.Continue reading →

Orson Scott Card, Alvina Stwórcy tom 6: "Kryształowe Miasto"

Krysztalowe MiastoOstatni (jak na razie) tom przygód Alvina już tytułem informuje, że nasz bohater wreszcie założy/zbuduje/odnajdzie swoje wymarzone Kryształowe Miasto. Niestety tendencja spadkowa serii widoczna jest tu w całej okazałości, książka nie potrafi przykuć uwagi ani przez chwilę. Nie pomaga nawet stosunkowo ciekawie zrealizowane przedstawienie postaci niejakiego Abe’a, czyli samego Abrahama Lincolna.

Żeby było gorzej, znowu wraca problem Czarnych, a rewolucja którą Card opisuje jest tak niewiarygodna, że po raz pierwszy „Opowieść o Alvinie Stwórcy” zaczyna być odbierana przez czytelnika jako klasyczne, sztampowe fantasy, a nie – jak dotąd – przyjemna powiastka z morałem. Autor w dodatku nie potrafi się uwolnić od pewnych sytuacji znanych nam już doskonale, gdyż w pewnym momencie znowu wraca kwestia… złotego pługu, tym razem w postaci dzieci kowala Makepeaca i ich żądań, sam mistrz kowalski już dawno gryzie ziemię…

Ech, lepiej, by był to ostatni tom. Ale znając zwyczaje pisarza – nie wierzę w to. Dlaczego? Ot, chociażby dlatego: niedługo i w Polsce ukaże się piąty(!) tom „Sagi Endera”, który zmienia(!) fragmenty oryginalnej „Gry Endera”. Powinno się takich machlojek zabronić.

The Crystal City
Prószyński i S-ka 2004

Orson Scott Card, Alvina Stwórcy tom 5: "Płomień serca"

Plomien sercaPodobnie jak w przypadku „Ucznia Alvina” pod pozorem opowieści o dalszych przygodach Peggy, Alvina, Arthura i Calvina autor skupia się na niedoli Czarnych w Ameryce. Sytuacja jest beznadziejna; nasi bohaterowie chcieliby niewolników wyzwolić, ale jednocześnie nie dopuścić do wojny. Kto jak kto, ale Peggy jako żagiew doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, iż w chwili obecnej jest to niemożliwe.

Z drugiej strony oglądamy dalsze losy niezniszczalnej pary: Calvina i Honore. Opisy ich imprez oraz kaca na drugi dzień to jedne z jaśniejszych momentów książki. Niestety jest ich niewiele, Card z kolei zaczyna się totalnie powtarzać. Znowu mamy proces, wszak od ostatni był dopiero w poprzednim tomie. Znowu Verily Cooper broni Alvina, tym razem przed oskarżeniem o czary. Tu także poznajemy Johna Adamsa, gdzieś w tle także przewija się Thomas Jefferson.

Upadku dobrego pomysłu ciąg dalszy, nic już nie zapowiada, ani przez chwilę, by seria miała się dźwignąć na nogi.

Heartfire
Prószyński i S-ka 2003

Orson Scott Card, Sagi Cienia tom 4: "Cień Olbrzyma"

Cien Olbrzyma„Cień Olbrzyma” to ostatnia, jak na razie, powieść opisująca dalsze losy wszystkich bohaterów, którzy po wojnie z Formidami (robalami) pozostali na Ziemi. Dawne dzieci ze szkoły bojowej już znacznie podrosły, zbliżając się do pełnoletności, dojrzewając wewnętrznie. W wyniku wszystkich działań podejmowanych przez niejakiego Achillesa w poprzednich tomach świat został podzielony na kilka potęg, pomiędzy którymi wieczny pokój jest niemożliwy. Co gorsza, władzę coraz częściej przejmują Endermani, nasi bohaterowie, geniusze wojskowi. Już nie doradzają swoim władcom, prezydentom i premierom, ale sami stają na czele mas.Continue reading →

Orson Scott Card, Sagi Cienia tom 3: "Teatr Cieni"

Teatr CieniUkończywszy lekturę „Cienia Hegemona” wiadomym było, że szybko musi powstać ciąg dalszy, bowiem wiele wątków zostało rozpoczętych, a nie wszystkie zakończone. Groszek odzyskał Petrę, uwolnił ją z rąk odwiecznego wroga, ale co dalej?

W „Teatrze Cieni” autor skupił się głównie na opisywaniu geniuszu młodych strategów, absolwentów Szkoły Bojowej, teraz już nie dzieci, ale nastolatków. Przypisani do swoich ojczyzn robią co w ich mocy, by dobrze służyć swoim narodom. Nieraz jednak oznacza to poddanie się głupocie dorosłych, przekonanych o własnej nieomylności (Rosja, Chiny), innymi znowu razy ten system kończy się wzięciem na barki trosk całego świata (porozumienie narodów muzułmańskich).Continue reading →

Orson Scott Card, Sagi Cienia tom 2: "Cień Hegemona"

Cien Hegemona„Cień Hegemona” to kolejny powrót do świata Endera Wiggina, z zaznaczeniem, iż jest to druga saga, której bohaterem jest najlepszy podkomendny Ksenobójcy, Groszek. Wojna Ligi się skończyła. Wszyscy dowodzący flotą – oprócz Endera – powrócili na Ziemię, do swoich ojczystych krajów. Jednakże każdy, kto przypuszczał, że od teraz życie będzie się toczyło nieco bardziej normalnym trybem, jest w błędzie. Co bowiem można uczynić z tak inteligentnymi dziećmi, przecież nie da się ich odesłać do szkoły, do rówieśników tych, którzy chwilę temu dowodzili wojskami, które ocaliły świat…

Groszek, nie cieszył się długo towarzystwem odnalezionej rodziny. Dochodzi do serii zamachów i porwań wszystkich ze Szkoły Bojowej, którzy należeli do grupy Endera. Groszek, jako jedyny, który nie pozwolił się porwać, musi odnaleźć sprawcę, w tym celu postanawia zawrzeć sojusz z niezwykle ambitnym, chorobliwie zarozumiałym, ale i bardzo przenikliwym Peterem Wigginem, starszym bratem Endera.Continue reading →

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.