Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

„Cujo” – i zastanawiaj się co cię bardziej przeraża

Trudno dziś znaleźć kogoś, kto mógłby nie wiedzieć czym i o czym jest powieść “Cujo”. Jedna z pierwszych powieści Stephena Kinga, o której dziś autor mówi, jakoby zupełnie nie pamiętał większej części procesu jej tworzenia, z powodu swojego aktywnego wówczas nałogu alkoholowego. Dla tych, którzy żyją pod kamieniem szybkie skierowanie na odpowiedni tor: jest to horror (patrz: nazwisko autora), którego głównym bohaterem jest pies rasy bernardyn. Chory na wściekliznę.

Wiadomo, że narrację to King ma świetną. A nim zaczął kreować tysiącstronicowe cegły potrzebujące nożyc potrafił zmieścić się z opowieścią w znacznie krótszych ramach, dzięki czemu narracja była tylko świetna, bez dłużyzn i zbędnych jednak słów, jak w wielu późniejszych powieściach. “Cujo” należy do tej właśnie kategorii – powieści raczej szybkiej, dynamicznej, pełnej zwrotów akcji. Ale wcale nie pozbawionej kingowskich dygresji o życiu codziennym człowieka amerykańskiego, o zdradach kobiet, braku honoru u mężczyzn, ogólnej tępocie ludzkości i dziecięcej ufności w przyjaźń i miłość, ale i podatności na złe wzory u dorosłych.Continue reading →

Final Fantasy X / X-2 HD Remaster, czyli o grze dobrej, i grze dobrej mniej

Tak naprawdę w miarę dobrze kojarzę serię Final Fantasy z lat 90. ubiegłego wieku (a nawet tysiąclecia). A już doskonale znam trzy tytuły cyklu, od części VII, jedynej, którą naprawdę ukończyłem, poprzez VIII, przy której spędziłem największą ilość godzin, do IX, której klimat podobał mi się najbardziej, ale która jest tytułem bardzo wymagającym, trudnym. Potem nadeszły czasy konsoli PlayStation 2, a dla mnie nadeszły czasy odstawienia hobby zwanego graniem, czasy ciemne i nieprzyjemne.

Na szczęście teraz żyjemy w dobie wiecznych remasterów. O ile po zakupie nowej konsoli taka sytuacja drażni, bo chcemy nowości, tak z czasem zwyczaj ten można docenić. Na przykład w momencie, gdy na PlayStation 3, a także na PlayStation 4 i Vitę wychodzi poprawiona, ładniejsza wersja dziesiątej części cyklu Final Fantasy, w dodatku od razu z kontynuacją.  Ponieważ na Vicie zamierzam rozegrać czwartą odsłonę serii Persona, w przypadku X / X-2 zdecydowałem się na wersję dla najnowszej konsoli Sony.Continue reading →

„Nocarz”, „Renegat”, „Nikt” – czyli ponowna przygoda w oczekiwaniu na nową powieść w serii

Parę dni temu pojawiła się informacja, że w maju ukaże się nowa powieść Magdaleny Kozak, zatytułowana „Młody”. I co? I, proszę ja Was, ma to być powrót do bez wątpienia NAJLEPSZYCH książek tej autorki, czyli cyklu o wampirach. Wampirach-żołnierzach, nie wampirach-bożyszczach nastolatek. Wampirach-wojownikach, podzielonych na frakcje, gdzie część pragnie pokojowej koegzysencji z ludźmi, a dla części ludzie na zawsze pozostaną jedynie pokarmem. Uważam się za fana cyklu, strasznie mnie wieść o powrocie do tego świata ucieszyła, moje „wtyki” u autorki doniosły, że książka jest OK, a oczekiwanie na premierę postanowiłem sobie umilić powrotem do Vespera i jego przygód.Continue reading →

Lost Echo, czyli stracone pomysły i stracone pieniądze

Z przygodówkami typu point’n’click mam ten problem, że bardzo wiele zaczynam, ale zaledwie kilka ukończyłem. Taki ze mnie kiepski rozwiązywacz zagadek. Lost Echo, wydane na platformy mobilne, należy do tej drugiej kategorii – faktycznie dotarłem do napisów końcowych. Dałem radę, pomimo, że w zasadzie gra boleśnie pokazuje jak można zepsuć naprawdę dobry pomysł…

W tytule wcielamy się w rolę Grega, inżyniera wynalazcy w świecie wyglądającym jak stosunkowo niedaleką przyszłość. Wraz z miłością swego życia, kobietą o imieniu Chloe, nasz bohater udaje się na lody, ot, dzień jak co dzień. Nagle doświadcza błysku światła, przytomność odzyskuje w szpitalu, a nie dość, że Chloe nigdzie dookoła nie ma, to jeszcze wszyscy dookoła zachowują się, jakby kobieta nigdy nie istniała.Continue reading →

„Szklana pułapka” na Wyspach Owczych, czyli o „Promie” słów parę

Jeżeli uznamy, że „Enklawa” posiadała elementy thrillera, a „Połów” był rasowym kryminałem, tak „Prom” można zaliczyć do literatury sensacyjnej. Autor powracając do policjantki Katrine Ellegaard i byłego żołnierza (i skazańca) Hallbjorna Olsena mocno skręcił z obranej drogi, fundując nam dalsze losy pełne fajerwerków. W trzeciej części nie ma ani odrobiny nudy, która towarzyszyła mi podczas tomu drugiego; to powieść wypełniona akcją, nowoczesna odpowiedź na filmy z Hollywood, ze szczególnym naciskiem na cykl „Szklana pułapka”.

Powieść jest bardzo dynamicznie napisana, a to, co przeżyć muszą znani nam, lubiani bohaterowie… to wydarzenia tak okrutne, że czytelnik nie nadąża przewracać oczami, pragnąc jak najszybciej iść dalej i dalej, aż do jakiegoś rozwiązania, uspokojenia, momentu wytchnienia. Remigiusz Mróz pokazuje się w tej książce jako autor bezlitosny, aż boli oglądanie okrutnego losu, boli, ale i fascynuje. Ciekawe, czy będzie ciąg dalszy? Bo zakończenie jest bardzo odważne i… definitywne. Przyznam się, że chętnie bym jeszcze do bohaterów wrócił, tak ich polubiłem.Continue reading →

Horizon: Zero Dawn, czyli najlepsza historia upadku ludzkości od lat

horizon00Nasz świat, świat graczy, jest przepełniony hypem. I w tym świecie, raz na sto lat okazuje się, że zapowiedzi marketingowców i te wszystkie często żenujące frazy, jakimi owi ludzie się posługują są prawdą. To prawdziwa przyjemność móc potwierdzić, że tym razem naprawdę się udało: oto zupełnie nowy tytuł, który faktycznie okazał się być tak dobry, jak go przedstawiano.Continue reading →

Wyraźny spadek formy, oby tylko chwilowy, czyli ciąg dalszy „Enklawy”

PolowJak można było przypuszczać, co najmniej dziwne (w interesujący, nietypowy sposób dziwne) zakończenie Enklawy oznacza, że historia Hallbjorna i Katrine jest daleka od zakończenia. Oboje ponownie spotkają się w Vestmannie, a powodem, dla którego duńska policjantka trafi na Wyspy Owcze jest odnaleziony szkielet – kości sprzed trzydziestu lat, których tożsamość nie da spokoju bohaterce.

Stare kości, które w zasadzie mało kogo interesują nie mają szans w starciu z zaginięciem, a może i morderstwem nastolatki. Stąd impet znany z tomu pierwszego tu jest nieobecny. Autor cały czas dobrze sobie radzi ze słowami, ale jest to pierwsza książka Remigiusza Mroza, przy której momentami zdarzało mi się ziewnąć. Powodem jest właśnie mało ciekawa sprawa z przeszłości; od samego początku widać, że nie będzie to niesamowity fajerwerk, żaden gigantyczny, zapadający w pamięć twist (choć autor w ostatnich zdaniach naprawdę się stara, to jednak nie jest ten poziom, co w “Enklawie”). Jedyne, co nam zostaje, to otoczenie, czyli sprawy łączące naszych bohaterów. I tu jest nieźle, nie dość, że para ma wiele spraw do wyjaśnienia, i musi się zmierzyć z naprawdę poważnymi konsekwencjami wydarzeń sprzed roku, to jeszcze autor bezlitośnie dorzuca nowe, gigantyczne wręcz problemy.Continue reading →

Wyprawa na Wyspy Owcze z Remigiuszem Mrozem

EnklawaDrugą powieścią Remigiusza Mroza, po którą sięgnąłem jest książka napisana pod pseudonimem, do której autorstwa pisarz „przyznał się” stosunkowo niedawno. Wybór padł z powodu miejsca akcji – Wysp Owczych – które są krainą mocno mnie interesującą – niewielka społeczność, zimno, z dala od wielkiego świata.

Zasada prowadzenia akcji jest identyczna jak w przypadku „Kasacji” – bardzo szybkie sceny-rozdziały, zero zbędnego pitu-pitu, wyraźnie nakreślone postaci wykonujące kolejne czynności. Poznajemy jednego z Farerów, wdowca, ojca nastolatki, której koleżanka zaginęła. Od razu na wyspę przybywa wysłanniczka duńskiej policji, i to właśnie z perspektywy tych dwóch postaci będziemy oglądać jak zdawałoby się spokojne, nudne, wręcz rutynowe życie wyspiarzy okazuje się być równie zagmatwanym, jak życie wśród codziennego zgiełku cywilizacji.Continue reading →

Remigiusz Mróz po raz pierwszy, i na pewno nie ostatni

KasacjaZawrotną karierę robi stosunkowo młody pisarz – Remigiusz Mróz. Dosłownie wyskakuje zewsząd, pisząc tak wiele książek i to w tak różnych gatunkach. Ja postanowiłem zacząć od powieści nazywanej przez niektórych „thrillerem prawniczym”, bo swego czasu zaczytywałem się w klasykach Johna Grishama. „Kasacja” to pierwszy tom opowiadający o Joannie Chyłce, pani adwokat z dużej firmy. Do jakości Grishama co prawda jeszcze brakuje, ale książka i tak jest zaskakująco dobra.

Piszę zaskakująco, bowiem „Kasacja” od pierwszych chwil strzela w czytelnika zdarzeniami, przy których trzeba mocno mrużyć oczy, aby je sobie dobrze usadzić w świecie przedstawionym. Sam pomysł, w którym nowicjusz trafia na starą wygę jest mocno ograny, a jeśli dodamy do tego błyskawicznie rodzącą się więź między bohaterami, to wychodzi rzecz momentami nieco naciągana. I tak jest do końca, rozwiązania czasem choć na pozór sprawiają wrażenie przygotowanych zawczasu jednak bardziej kojarzą się a magiem i jego magicznym cylindrem, z którego je wyciąga… ale to wszystko tak naprawdę nie ma większego znaczenia.Continue reading →

Co za czasy, żeby tak bezczelnie kopiować innych. A może: jak kopiować, to najlepszych?

Evo ExploresMonument Valley to gra bardzo dobra, która jest także świetnym przykładem na to, jak gry mobilne w ogóle powinny funkcjonować. Inteligentne wykorzystanie ekranu dotykowego, przyjemne sterowanie i doskonały pomysł – nic dziwnego, że gra zyskała taką renomę, i że nawet prezydent Frank Underwood ją reklamował w paru odcinkach House of Cards.

Powstało całkiem sporo produkcji wyraźnie inspirowanych tytułem od Ustwo Games, z czego na szybko przypominam sobie Mekoramę i polskie Ghosts of Memories. Znaleźli się jednak twórcy, o których grze powiedzieć „inspirowana” to za mało. Stampede Games bowiem żywcem skopiowało nie tylko pomysł, ale także wykonanie, ich gra zatytułowana Evo Explores oferuje rozgrywkę tak totalnie identyczną, systemowo i graficznie, że gdyby nie inny bohater, można by autentycznie myśleć, że mamy do czynienia z dodatkowymi poziomami do Monument Valley.Continue reading →

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.